Czy koncerny farmaceutyczne ukrywają przed nami niewygodne badania naukowe?

Czytam profile dla mądrych ludzi co szczepią swoje dzieci i z nich wiem, że oczywiście koncerny farmaceutycznego tego nie robią.
Właśnie dlatego, że nie ma pewnych badań wiadomo, że nie ma tez pewnych problemów, zagrożeń itd.
Dlaczego akurat w temacie szczepień tak jest? Po prostu koncerny mają dobre serduszka i takich świństw jak ukrywanie informacji  krytycznych dla naszego zdrowia nie robią... Zwłaszcza jak chodzi o zdrowie dzieci...

Ci co uważają, że badania randomizowane z podwójną ślepą próbą itd to właściwie fakty polecam http://szczepienie.blogspot.com/p/ebm-randomizowane-wieloosrodkowe-slepej.html                         
Jeśli ktoś uważa, że badania naukowe są ukrywane to może być tylko oszołomem, ciemnogrodem i antyszczepionkowcem albo autorem artykułów ze znanych tytułów prasowych i cytowanych przez nie źródeł z poniższej listy:

"Nie wszystkie badania kliniczne sponsorowane przez przemysł farmaceutyczny ujrzą światło dzienne. Te, których wyniki są złe, chowa się w szafie."
W końcu co to za wiadomość: „Amerykańscy naukowcy odkryli, że najnowszy lek firmy xxx nie działa”. Kiepski lead, prawda?
http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/zdrowie/20130716/bozek-niebezpieczne-zwiazki

Koncern Merck przez dwa lata nie ujawniał niepomyślnych wyników badań klinicznych jednego ze swych leków. Został pozwany przez inwestorów. Firma poszła na ugodę z nimi zgadzając się wypłacić 688 milionów dolarów. Ktoś mógłby nieśmiało spytać: a pacjenci?
http://www.medycynakomorkowa.com/index.php/100-artykuly/artykuly-rozwijane

"Koncerny farmaceutyczne sponsorują badania pod warunkiem, że będą miały dostęp do całego procesu fundowanych przez siebie badań, mogą z łatwością wpłynąć na wyniki w celu przedstawienia swoich..."
"pracownicy koncernów, albo ich agenci, często projektują badania, przeprowadzają analizy, piszą prace, a także decydują, czy i w jakiej formie opublikować wyniki [..] kadra akademicka, która prowadzi badania, jest niczym więcej jak tylko wynajętymi pracownikami, którzy dostarczają pacjentów i zbierają dane według instrukcji koncernów"
http://www.psychologia.edu.pl/obserwatorium-psychologiczne/1808-koncerny-farmaceutyczne-i-lekarze-historia-korupcji.html

Ingerują także w edukacje. Czy to czasem nie konflikt interesów? (Kanada)
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4131951/


Przemysł farmaceutyczny ingeruje w system zdrowotny i fałszuje faktyczne korzyści oraz skutki uboczne leków
"Znajdujemy obfitość zgodnych dowodów potwierdzających, że przemysł interweniuje na wszystkich etapach procesów, które determinują opiekę zdrowotną, badania, strategię, wydatki, praktykę i edukację medyczną, w wyniku czego korzyści z leków i innych produktów są często przesadzone, a ich potencjalne skutki uboczne są bagatelizowane. Wytyczne kliniczne, praktyki lekarskie, decyzje i wydatki na opiekę zdrowotną są tendencyjne. Istnieje pilna potrzeba regulacji i innych działań wobec redefinicji misji medycyny."
European Journal of Clinical Investigation
http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/eci.12074/full

"'Farmaceutyczne metody lobbingu w Polsce wyraźnie przypominają te stosowane w innych krajach europejskich. Jest godne uwagi to, że w polskim przypadku obszerne polega się na nieformalnym lobbingu i nacisku dyplomatycznym."
"Niniejsza praca ma na celu wypełnienie luki w badaniach nad wpływem lobbingu farmaceutycznego na temat polityki refundacyjnej, w szczególności w Polsce - kraju postkomunistycznym . W tym celu przeprowadziliśmy serię dogłębnych, umiarkowanie rozbudowanych, anonimowych wywiadów z elitą w Polsce i uzupełniliśmy je o przegląd prawodawstwa, dokumentów politycznych, oficjalnych raportów i artykułów prasowych, jak również o uwagi. Ostatecznie przeprowadzono wywiad ze 109 przedstawicielami zainteresowanych stron, zaangażowanych w politykę refundacyjną. Zidentyfikowano dwie główne metody lobbingu: "nieformalna perswazja" oraz "poparcie na zlecenie". Metody te są połączone z dwoma dodatkowymi: lobbingiem w parlamencie i ministerstwach, a także presją dyplomatyczną. Farmaceutyczne metody lobbingu w Polsce wyraźnie przypominają te stosowane w innych krajach europejskich. To co wyróżnia przypadek Polski to obszerny nacisk na lobbing i nieformalną presję. "
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21819633


Graffiti na elewacji pewnej prywatnej przychodni http://i.imgur.com/deUyoJj.jpg

"Koncerny przeprowadzają tysiące badań jednak publikują wyłącznie te wygodne dla nich. [..]
badacze z Harvardu i Toronto dotarli do opisów wszystkich badań nad pięcioma głównymi klasami leków – antydepresantami, lekami przeciwwrzodowymi i tak dalej – a następnie sprawdzili dwie rzeczy: czy przyniosły one wyniki pozytywne i czy były finansowane przez przemysł farmaceutyczny.
Odnaleźli w sumie ponad 500 badań: 85 proc. z nich, sponsorowanych przez przemysł farmaceutyczny, przyniosło wyniki pozytywne, a w przypadku badań finansowanych przez rząd odsetek ten wynosił jedynie 5 proc. Trzy lata wcześniej inni naukowcy przyjrzeli się statynom, bardzo popularnym i masowo przepisywanym lekom obniżającym poziom cholesterolu. Odkryto, że badania sponsorowane przez branżę 20 razy częściej niż te opłacane z innych źródeł dawały wyniki faworyzującesprawdzany lek"
artykuł o firmach farmaceutycznych z Angory nr 27/2014 https://justpaste.it/k0wh http://i.imgur.com/C0wRs7j.jpg http://i.imgur.com/vtYjvE3.jpg

Cytuje za angorą:
"Jak twierdzą sędziowie Sądu Najwyższego, w Indiach przeprowadzane były nielegalne testy na wielką skalę. Szacuje się, że w ciągu pięciu lat w ich wyniku mogło umrzeć ponad 2 tysiące osób, również dzieci.

Wszyscy testowani reprezentowali najniższe kasty. Większość nie wiedziała, że uczestniczy w eksperymentach medycznych. Nie podpisywali też żadnej zgody, bo nie umieli czytać ani pisać. Najgorszą sławą jest okryte badanie nad antybiotykiem o nazwie Trovan, przeprowadzone przez firmę Pfizer w miejscowości Kano w Nigerii podczas epidemii zapalenia opon mózgowych. Nowy eksperymentalny antybiotyk był porównywany
w badaniu randomizowanym z niską dawką konkurencyjnego i skutecznego antybiotyku.

Zmarło 11 dzieci, mniej więcej tyle samo z obu badanych grup. Zasadnicze znaczenie ma tu fakt, że uczestników badania podobno nie poinformowano o jego eksperymentalnej naturze, a ponadto nie powiedziano im, że skuteczny lek był dostępny u przedstawicieli organizacji Lekarze bez Granic, którzy pracowali w tym samym ośrodku (...). W 2006 roku nigeryjskie ministerstwo zdrowia upubliczniło raport na temat tego eksperymentu. Głosił on, że firma Pfizer dopuściła się pogwałcenia prawa nigeryjskiego, konwencji
ONZ o prawach dziecka oraz Deklaracji helsińskiej (…). Pfizer zaprzecza, że dopuścił się jakichkolwiek wykroczeń (…). Zawarta przez firmę ugoda, w ramach której zapłaciła ona 75 mln dolarów, jest objęta klauzulą poufności. "


Na firmę GlaxoSmithKline Argentina Laboratories sędzia Marcelo Aguinsky nałożył karę 400 000 pesos (ok. 90 000 USD – dop. tłum). Nastąpiło to po złożeniu raportu opublikowanego przez Narodowe Biuro ds. Leków, Pożywienia i Technologii medycznej (hiszpański skrót ANMAT – La Administración Nacional de Medicamentos, Alimentos y Tecnología Médica). Karę nałożono za nieprawidłowości podczas prowadzonych przez laboratorium testów klinicznych szczepionek prowadzonych pomiędzy 2007 a 2008 roku, które prawdopodobnie zabiły 14 dzieci.
http://www.buenosairesherald.com/article/88922/gsk-fined-over-vaccine-trials-14--babies-reported-dead
http://prawdaoszczepionkach.pl/w-argentynie-zmarlo-14-dzieci-po-testach-szczepionki,55,224.htm


"Brutalne praktyki rynkowe, powiązania z polityką, ogromne pieniądze wydane na lobbowanie, a to wszystko w sosie modyfikacji genetycznych. Biotechnologiczny gigant Monsanto jak żadna inna firma pokazuje skalę nieformalnych wpływów korporacji na życie przeciętnego zjadacza chleba.

Podczas epidemii zakażeń wirusem Zika, któremu przypisuje się wywoływanie małogłowia u noworodków, pojawia się głos zatroskanych naukowców z Argentyny. Małogłowie i inne defekty neurologiczne obserwowane u dzieci w Brazylii to nie efekt zakażeń wirusem, lecz stosowania pestycydów – informuje grupa Physicians in Crop-Sprayed Towns. O sprawie piszą największe agencje na świecie.

Chodzi o pyriproksyfen wpuszczany do wody, w której mogą się rozwijać larwy komarów przenoszących zikę. Argentyńscy lekarze wskazują, że w Brazylii, w której występują liczne przypadki małogłowia, środek ten stosowany był powszechnie. A w Kolumbii, gdzie jest równie wiele komarów przenoszących wirusa, przypadków małogłowia praktycznie nie ma. Bo nie był tam stosowany pyriproksyfen."



Doug Altman, kierujący Centrum Statystyki Medycznej na Uniwersytecie Oksforda, w następujący sposób skomentował ustalenia Ioannidisa :
„O ile niektóre szczegóły obliczeń Johna można kwestionować, o tyle co do zasady jego ustalenia są całkowicie prawidłowe.” a tam padają takie stwierdzenia:

Zgodnie z opracowanym przez Ioannidisa modelem matematycznym błędnych jest średnio: 

  • 80 % badań nierandomizowanych (najbardziej powszechnych); 
  • 25 % badań randomizowanych (stanowiących „złoty standard” badań medycznych) 
  • 10 % dużych badań radnomizowanych (stanowiących „platynowy standard” w nauce)

Sam Ioannidis uważa, że względnie dobre przyjęcie jego pracy w środowisku medycznym było po części wynikiem tego, że udało mu się przekonać lekarzy, iż jego działalność nie jest prowokacją, oraz że problem dotyczył całego środowiska, bez wymieniania winnych z imienia i nazwiska. W pewnym sensie Ioannidis otworzył w środowisku możliwości dyskusji na trudne tematy bez konieczności brania indywidualnej odpowiedzialności– przecież każdy tak robił. O dużej popularności pracy Ioannidisa niech zaświadczy fakt, że jego artykuł, opublikowany w „PLoS Medicine,” doczekał się największej liczby ściągnięć w historii tej gazety, choć nie jest najczęściej cytowanym tekstem jego autorstwa. Tym natomiast jest artykuł, jaki ukazał się w piśmie „Nature Genetics,” poruszający słabości badań poświęconych genetycznym przyczynom różnych schorzeń. Ostatnimi laty wielu naukowców z całego świata chętnie podejmuje współpracę z Ioannidisem, który opublikował artykuły z ponad 1300 różnymi autorami z ok. 540 instytucji z 43 krajów. Tylko w roku 2009 zaproszono go jako prelegenta na ok. 1000 konferencji na całym świecie."
http://www.theatlantic.com/magazine/archive/2010/11/lies-damned-lies-and-medical-science/308269/
http://en.wikipedia.org/wiki/John_P._A._Ioannidis


Tysiące badań jest wycofywanych. Ile nierzetelnych pozostaje niewykrytych?
"Naukowcy oszukują społeczeństwo. Co najmniej 67 proc. przypadków wycofań wynikało z nierzetelności naukowej. Prym wiodło świadome fałszowanie wyników 43 proc."
http://www.wprost.pl/ar/460512/Jak-naukowcy-oszukuja-spoleczenstwo/?pg=0




Większości badań psychologicznych nie udaje się powtórzyć.

Psycholog społeczny Brian Nosek, dyrektor Center for Open Science w Virginii oraz 269 innych naukowców postanowili zweryfikować dane z 98 artykułów opublikowanych w 3 różnych pismach specjalistycznych. Uczeni chcieli sprawdzić, czy na podstawie opisanych eksperymentów dojdą do takich samych wniosków jak autorzy oryginalnych badań.
Próby powtórzenia badań i uzyskania podobnych wyników generalnie spaliły na panewce. Na 100 prób - dwa badania były niezależnie testowane przez dwa różne zespoły -  odtworzono jedynie 39 badań. Wynik 39% to subiektywna ocena badaczy co do tego, czy udało się eksperyment powtórzyć. Uczeni wykorzystali też metody statystyczne do oceny, czy badania przyniosły istotne rezultaty. O ile w autorzy oryginalnych eksperymentów aż w 97% twierdzili, że uzyskali znaczące wyniki, to autorzy obecnych studiów uzyskali takie wyniki zaledwie w 36% przypadków.
Nosek mówi, że nie ma sposobu, by na podstawie samego artykułu ocenić, czy uzyskane wyniki są prawdziwe czy nie. Błędy mogą istnieć zarówno w pracy oryginalnej, jak i w jej powtórzeniu. Mogą też istnieć ważne czynniki, które zaburzają jedną lub drugą pracę. Jednak projekt przeprowadzony przez Noska i jego kolegów dowodzi, że w psychologicznych pismach naukowych publikowane są badania, które nie przechodzą pozytywnie testu sprawdzającego ich wiarygodność. Zdaniem Noska istnieje potrzeba badań sprawdzających inne badania. Obecnie niemal nikt nie przeznacza funduszy na tego typu działania.
Badania Noska to część Reproducibility Project, który rozpoczęto w 2011 roku w związku z ujawnionym skandalem dotyczącym fałszowania statystyk podczas badań psychologicznych. John Ioannidis, epidemiolog ze Stanford University mówi, że prawdziwy odsetek błędnych prac może przekraczać 80%. Dzieje się tak, gdyż twórcy Reproducibility Project skupiają się wyłącznie na pracach publikowanych w poważanych pismach, autorzy oryginalnych badań ściśle z nimi współpracują, a badacze próbujący odtworzyć prace innych skupiają się głównie na tych eksperymentach, w których wykorzystano stosunkowo proste metody. Powinniśmy wykorzystać ten projekt to poprawy sytuacji, a nie do lamentowania nad nią. Sam fakt, że naukowcy współpracują na tak szeroką skalę wskazuje, iż naprawdę dążą do poprawienia sytuacji, stwierdza Ioannidis.
Z kolei Andrew Gelman, statystyk z Columbia University podkreśla, że testy Noska są wyjątkowo cenne. Po raz pierwszy bowiem wzięto pod uwagę tak dużą liczbę eksperymentów. Dotychczas podobne sprawdzenia były wykonywane na małych próbkach lub też posługiwano się symulacjami statystycznymi.
Sam Nosek podkreśla, że jego celem nie jest potępianie autorów poszczególnych prac, ale wskazanie, jak wiele błędów i niedociągnięć pojawia się w publikacjach psychologicznych. Istnieje na przykład ryzyko, że eksperymenty nudne, ale prawdziwe, nie zostaną opublikowane czy też, że do publikacji trafią interesujące prace, z których wnioski wyciągnięto nie na podstawie eksperymentów, a analiz statystycznych, często próbując różnych metod, by właśnie takie sensacyjne wyniki uzyskać.
http://kopalniawiedzy.pl/badania-psychologiczne-przeglad,23068


Alan Sokal opublikował w całkiem prestiżowym (hehe) "Social Text" pracę wyssaną z palca, pełną bzdur i mądrych słówek z psychologii i fizyki kwantowej (!), a czasopismo mu to wydrukowało.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Sprawa_Sokala
https://en.wikipedia.org/wiki/Sokal_affair

W Polsce podobną akcję zrobił Tomasz Witkowski publikując głupoty w "Charakterach" - tu jego tekst:
http://www.tomaszwitkowski.pl/attachments/File/Modne_bzdury.pdf
Oczywiście to nie jest już recenzowane wydawnictwo branżowe, więc nie ta skala dowodu, co w przypadku Sokala, ale potwierdza, że w psychologii niemal wszystko można przepchnąć jako naukę.




"W 2012 roku na łamach czasopisma Scientometrics ukazała się analiza ponad 4 600 artykułów z różnych dyscyplin naukowych, które zostały opublikowane w latach 1990–2007. Wynika z niej, że odsetek prac z pozytywnymi wynikami (potwierdzającymi testowaną hipotezę) wynosił 70,2% w latach 1990–1991, a w roku 2007 – 85,9%.
[..]

System, który dyskwalifikuje negatywne wyniki, nie tylko bezpośrednio wypacza literaturę naukową, ale może także zniechęcać do projektów wysokiego ryzyka i wywierać presję na naukowców, by fabrykowali i fałszowali swoje dane."

https://vivereestmilitare.wordpress.com/2012/11/03/negatywne-wyniki-badan-znikaja-z-wiekszosci-dyscyplin-naukowych/



"Jakim cudem badania finansowane przez firmy farmaceutyczne prawie zawsze dają pozytywne wyniki?
Dzieje się tak (…) dzięki połączeniu różnych czynników. Czasami eksperymenty są wadliwe z założenia. Możecie porównywać wasz nowy lek z czymś, co jest beznadziejne – istniejącym lekiem niewłaściwie podawanym albo pigułką placebo. To nie jest zakazane.

Twórcy leczniczej substancji nie muszą dowodzić, że ich odkrycie jest skuteczniejsze od wszystkiego, co istnieje na rynku. Mają tylko wykazać, że ich lekarstwo jest lepsze niż nic.

Nasuwa się więc smutny wniosek – nowe leki wcale nie muszą być rewelacją z racji swojej nowości, więc czasem bywają gorsze niż ich stare odpowiedniki. W 2010 roku naukowcy przeprowadzili dochodzenie w sprawie reboksetyny, leku stosowanego w ciężkich depresjach. Jakimś cudem udało im się zebrać dane ze wszystkich badań – zarówno tych opublikowanych, jak i tych, które nigdy nie ujrzały światła dziennego. Testów było siedem. Tylko jeden, przeprowadzony na 254 pacjentach,wykazał czysty pozytywny wynik i właśnie ten opublikowano w czasopiśmie dla lekarzy i naukowców. Sześć innych testów – z niemal dziesięciokrotnie większą liczbą pacjentów – wykazało, że reboksetyna nie jest lepsza niż cukrowa tabletka atrapa. Żadne z tych badań nie zostało opublikowane. Wśród utajnionych danych były i takie, które wykazywały działania uboczne. Lekarze nie mieli więc pojęcia, że lek ma bardzo wątpliwą skuteczność.

Najbardziej oburzający jest fakt, że firma farmaceutyczna, ogłaszając tylko pozytywne wyniki, nie popełniła żadnego przestępstwa. Nikt bowiem nie każe producentom ujawniać niekorzystnych dla leku wniosków. Mogą je bezkarnie ukrywać przed lekarzami i pacjentami. W związku z tym, że nikt nie złamał prawa, reboksetyna wciąż jest dostępna na rynku, a system, który pozwolił, by doszło do tego wszystkiego, funkcjonuje nadal i obejmuje wszystkie leki na całym świecie.

Wiosną 2006 roku w jednym z londyńskich szpitali sześciu ochotnikówprzystąpiło do I fazy testów leku TGN1412. Już po godzinie mężczyźni skarżyli się na ból głowy i niepokój. Później skoczyła im temperatura, następnie ciśnienie, serce zaczęłobić jak szalone, wystąpiła niewydolność oddechowa. Wylądowali na oddziale intensywnej terapii. Padały im nerki, znikały leukocyty. Krew przestała dochodzić do rąk i stóp, które zaczęły gnić i obumierać. Przerażeni lekarze próbowali wszystkich znanychleków. Wreszcie pacjentów odratowano.
Brytyjskie ministerstwo zdrowia zarządziło dochodzenie. Zadano pytanie, czy takiej sytuacji można było uniknąć. Okazało się, że tak, i to bardzo łatwo, gdyby wyniki wszystkich wcześniejszych testów były publicznie dostępne.

Dziesięć lat temu inny naukowiec dla innego sponsora przeprowadzał eksperyment z podobną substancją, a kiedy test ujawnił niebezpieczne efekty uboczne, rezultatów badania po prostu nie opublikowano. Gdyby były ujawnione, tych sześciu Brytyjczyków uniknęłoby męczarni. Ponieważ taktyka ukrywania jest powszechna, nie mamy pojęcia, jak naprawdę działają lekarstwa. Nawet najdrożsi lekarze świata mogą podejmować decyzje dotyczące waszego leczenia jedynie na podstawie dowodów dostępnych publicznie – nikt nie ma uprzywilejowanej pozycji.

Jeśli informacje (…) są zniekształcone, wszyscy jesteśmy narażeni na cierpienie, ból, a nawet śmierć.

Unia Europejska przyjęła właśnie nową Dyrektywę o badaniach klinicznych. Znalazł się w niej zapis o przejrzystości wyników testów, w myśl którego firmy farmaceutyczne i inni sponsorzy od 2016 roku mają obowiązek publikowania wszystkich pozytywnych i negatywnych rezultatów badań. Dokument przewiduje utworzenie międzynarowego portalu internetowego gdzie będą one umieszczane.
Cytaty zostały zaczerpnięte z książki: Ben Goldacre „Złe leki”  http://tinyurl.com/nkqsfdy



"Szokujące jest to, że w imię zysku, z łatwością tuszuje się skandale i toleruje przypadki śmiertelne wśród osób zażywających dany lek. Wielokrotnie firmy farmaceutyczne puszczają w ruch sprawdzone mechanizmy marketingowe, które mają sprawić, by nowy składnik został wpuszczony na rynek bez rzetelnych badań. Niestety koncerny farmaceutyczne coraz bardziej skupiają się również na dzieciach. Zaskakujące jest to, że pacjenci nie interesują się tym, jakie leki wchodzą na rynek oraz tym, co zażywają i czy tak naprawdę dany preparat jest im potrzebny. "
Z recenzji książki John Virapen - "Skutek uboczny: śmierć"


"Wyznania pracownika koncernu farmaceutycznego.
Koncernom farmaceutycznym zależy na tym, żebyśmy byli stale chorzy. Chcą nam wmówić choroby. A jedynym powodem takiego postępowania są pieniądze.
Czy wiecie, że…
– koncerny farmaceutyczne wydają ponad 35 000 euro (przeszło 50 tys. dolarów) rocznie na jednego lekarza, by przepisywał ich produkty?
– ponad 75% czołowych naukowców w dziedzinie medycyny jest opłacanych przez przemysł farmaceutyczny?
– niekiedy leki zostają dopuszczone i wprowadzone na rynek dzięki korupcji?
– ludzie branży farmaceutycznej wynajdują nowe choroby i prowadzą działania marketingowe tak, by zwiększyć sprzedaż, a tym samym wartość akcji firm farmaceutycznych?
– koncerny farmaceutyczne coraz częściej biorą na celownik dzieci?
Efekt uboczny – śmierć to oparta na faktach opowieść o korupcji, przekupstwie i oszustwach napisana przez dr. Johna Virapena, który określany jest jako „osoba wtajemniczona z kręgu Wielkiej Farmacji”. W czasie 35 lat pracy w branży farmaceutycznej (głównie jako dyrektor generalny Eli Lilly and Company w Szwecji) Virapen był odpowiedzialny za wprowadzenie na rynek różnych leków. Wszystkie miały efekty uboczne.
Autor opowiada teraz całą prawdę i ujawnia brudne tajemnice, których mieliśmy nigdy nie poznać.
""Przekupiłem szwedzkiego profesora, by zwiększyć szansę rejestracji Prozacu® w Szwecji."
" - John Virapen
http://www.ceneo.pl/12511929#tab=spec


W JAKI SPOSÓB KONCERNY FARMACEUTYCZNE WPŁYWAJĄ NA DECYZJE URZĘDNIKÓW?

Organy regulacyjne, jak się wkrótce przekonamy, borykają się z wieloma problemami: naciski ze strony branży farmaceutycznej oraz rządu, brak środków finansowych, kwestie kompetencji, konflikty interesów w samych organach i najgorsza sprawa – niebezpieczna obsesja na punkcie poufności informacji.
Naciski wywierane na organy regulacyjne
Socjolodzy regulacji – owszem, tacy ludzie istnieją – mówią o zjawisku określanym angielskim pojęciem „regulatory capture”. Chodzi o sytuację, kiedy krajowy organ regulacyjny wspiera interesy branży, którą ma za zadanie monitorować, kosztem interesu publicznego. Dzieje się tak z wielu powodów, w tym niezwykle ludzkich. I tak na przykład, jeśli zajmujecie się formalną stroną zatwierdzania leków i nadzorem nad ich bezpieczeństwem, z kim możecie porozmawiać o swoich codziennych zadaniach? Wasz partner uzna, że wszystko to brzmi zagadkowo i drobiazgowo, ale za to ludzie z wydziałów regulacyjnych firm, dla których pracujecie, z pewnością was zrozumieją. Macie tak wiele ze sobą wspólnego. Tak więc organizacje branżowe – niekoniecznie same koncerny farmaceutyczne – mogą również oferować wam tak niematerialne korzyści , jak przyjaźnie czy spotkania towarzyskie.
Tak właśnie działa „regulatory capture”. Zjawisko to jest szeroko omawiane w literaturze naukowej oraz oczywiście wzbudza zainteresowanie tych, którzy usiłują wpływać na organy regulacyjne. Rozbrajająco prawdziwy obraz tego, jak różne branże postrzegają ten proces, można znaleźć w książce pt. „The Regulatory Game: Strategic Use of the Administrative Process” (Gry regulacyjne” strategiczne zastosowanie procesów administracyjnych):
„Skuteczny lobbing wymaga bliskich kontaktów pomiędzy lobbystami i rządowymi urzędnikami. Spotkania towarzyskie mają kluczowe znaczenie dla tej strategii. Celem jest ustanowienie długotrwałej relacji osobistej wykraczającej poza jedną konkretną sprawę. Firma i przedstawiciele branży muszą być „ludźmi” dla decydentów z agencji, a nie jedynie funkcjonariuszami organizacji. Urzędnika organu regulacyjnego rozważającego podjęcie jakiejś decyzji należy skłonić do myślenia o jej wpływie na ludzi. Urzędnicy będą mniej skłonni do narażania długotrwałych relacji niż firmy z danej branży. Oczywiście istnieją również taktyczne aspekty lobbingu… Najskuteczniejszym posunięciem zidentyfikowanie czołowych ekspertów z każdej istotnej dziedziny, zatrudnienie ich jako konsultantów lub doradców, a następnie przyznanie im grantów na badania i tym podobne. Te działania wymagają odrobiny finezji; nie mogą one być zbyt śmiałe, ponieważ sami eksperci nie mogą sobie zdać sprawy, że utracili obiektywizm i wolność działania. Taki plan redukuje przynajmniej ryzyko, że czołowi eksperci będą skłonni zeznawać lub szkodzić swoimi publikacjami interesom firm podlegających regulacjom.”
Istnieje swobodny przepływ w personelu pomiędzy organami regulacyjnymi a firmami farmaceutycznymi – to tzw. drzwi obrotowe, które przyczyniają się do powstawania problemów trudnych do monitorowania i opanowania.” Ben Goldacre „Złe leki”






Koncerny celowo posługują się tak dobranymi danymi aby ładnie to wyglądało. Gdy trzeba zachęcić do jakiegoś leku, procedury operują ryzykiem względnym, gdy trzeba wspomnieć o niewygodnych powikłaniach ryzykiem bezwzględnym.
Lekarzy szkolą często przedstawiciele farmaceutyczni bez żadnego wykształcenia medycznego. Niestety większość lekarzy przyjmuje marketing producenta bezkrytycznie. Często popełniając podstawowe błędy z zakresu matematyki.
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1579931262218779


Większość literatury naukowej, być może połowa, może być po prostu nieprawdziwa. Widoczna endemiczność złych zachowań podczas badań jest alarmująca. W dążeniu do opowiedzenia fascynującej historii, naukowcy zbyt często "rzeźbią" swoje dane w celu dopasowania ich do preferowanej przez nich teorii świata.
Offline: What is medicine's 5 sigma?
http://www.thelancet.com/journals/lancet/article/PIIS0140-6736%2815%2960696-1/fulltext?rss%3Dyes


Nauka coraz bardziej przypomina przemysł, który głównie zajmuje się produkcją punktów, indeksów i rankingów napędzających kariery naukowców i instytucji badawczych. Przy cichej akceptacji środowiska.
http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1592349,1,naukowcy-coraz-czesciej-zamiast-wiedzy-tworza-rankingi.read


"W ciągu kilku ostatnich lat coraz większa liczba naukowców decyduje się podzielić prawdą, która dla wielu jest trudna do przełknięcia. Jedną z takich osób jest Dr Richard Horton, obecny redaktor naczelny The Lancet – jednego z najbardziej szanowanych żurnali medycznych na świecie. Dr Horton opublikował w ostatnim czasie oświadczenie, w którym deklaruje, iż duża część publikowanych badań jest w najlepszym przypadku nierzetelna, jeśli nie całkowicie fałszywa.

“Ta sprawa przeciwko nauce jest dosyć oczywista: duża część literatury naukowej, przypuszczam, że połowa, może najzwyczajniej w świecie być nieprawdziwa. Nadszarpnięta badaniami opartymi na zbyt małej próbie z mizernymi wynikami, niemającymi podstaw analizami wyjaśniającymi, jawnym konfliktem interesów a także z obsesją gonienia za modnymi trendami o małej wartości – nauka uczyniła zwrot ku ciemności.
http://www.thelancet.com/pdfs/journals/lancet/PIIS0140-6736%2815%2960696-1.pdf

Jest to bardzo niepokojące, biorąc pod uwagę fakt, że wszystkie te badania (sponsorowane przez przemysł) są wykorzystywane do tworzenia leków / szczepionek mających rzekomo na celu pomóc ludziom, szkolenia personelu medycznego, edukowania studentów medycyny itd. Często podchodzi się lekceważąco do świetnych prac ekspertów i badaczy z różnych instytucji na świecie tylko dlatego, że nie są recenzowane (peer-reviewed) i nie pojawiły się w „wiarygodnym” żurnalu medycznym, ale jak widać to „recenzowanie” nie wiele już obecnie znaczy. A „wiarygodne” żurnale medyczne ciągle tracą estymę w oczach ekspertów i swych własnych pracowników, jak rzeczony Dr Horton.

W pewnym sensie zdecydował sam siebie wywołać do tablicy, twierdząc, że redaktorzy żurnali niejako pomagają w popełnianiu przestępstwa umacniając te najgorsze zachowania, że skala złych badań jest alarmująca, że dane są modyfikowane tak, aby pasowały do wybranej teorii. Zauważa on, iż ważne fakty są często odrzucane i nie wiele się robi by naprawić te złe praktyki. Co gorsza, większość tego, co jest praktykowane można uznać co najmniej za wykroczenia.

Marcia Angell, lekarz i wieloletnia redaktor naczelna New England Medical Journal (NEMJ), kolejnego uznawanego za jeden z najbardziej prestiżowych żurnali, bardzo otwarcie wypowiada się w tych kwestiach:
„Po prostu nie jest już możliwe, by wierzyć w większość publikowanych badań klinicznych, lub by polegać na osądach cieszących się zaufaniem lekarzy czy autorytatywnych medycznych wytycznych. Ze smutkiem wypowiadam ten wniosek, do którego doszłam bardzo powoli i z wielkim oporem podczas przeszło dwóch dekad mojej pracy jako redaktor New England Journal of Medicine.”
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2964337/

Istnieje wiele poważnego materiału dowodowego, który potwierdza powyższe stwierdzenia. M.in. dokumenty do których dotarła dr Lucija Tomljenovic (z grupy badawczej Neural Dynamics z wydziału Ophtalmology and Visual Sciences Uniwersytetu British Columbia), które ujawniają, iż producenci szczepionek, firmy farmaceutyczne i osoby uchodzące za autorytety w dziedzinie zdrowia byli świadomi rozmaitych zagrożeń wiązanych ze szczepieniami i ukrywali je przed opinią publiczną. Jest to naukowe oszustwo, a jego wysoki stopień zawikłania świadczy o tym, że proceder jest kontynuowany po dzień dzisiejszy.
http://nsnbc.me/wp-content/uploads/2013/05/BSEM-2011.pdf

Jest to zaledwie jeden z wielu przykładów, i nawiązuje do kwestii, do której odnosił się także Dr Horton – pomijania danych. Zachęcam do zgłębiania tego tematu na własną rękę. Niniejszy artykuł niech będzie zachętą do zastanowienia się nad czymś, co nie często jest brane pod uwagę w kontekście badań medycznych, i wynikających z nich produktów i teorii, które się nam sprzedaje.
„Zawody medyczne są kupowane przez przemysł medyczny, nie tylko w kwestiach praktyki medycznej, ale także nauczania i badań. Instytucje akademickie tego kraju godzą się na to, by stawać się płatnymi agentami przemysłu farmaceutycznego. Uważam to za niegodne.” Arnold seymour Relman (1923 – 2014), Profesor Medycyny Uniwersytetu Harvard i były redaktor naczelny New England Medical Journal

Doprawdy, w ciekawych czasach żyjemy. W dziejach ludzkiej historii nasza planeta doświadczyła wielu odkryć zmieniających uznane paradygmaty, za każdym razem takie odkrycie napotykało stanowczy opór. Jednym z przykładów jest odkrycie, że ziemia nie jest płaska. Dziś, obserwujemy ten rodzaj zmian następujących w myśleniu, w wielu dziedzinach jednoczesnie. Może się to wydawać przytłaczające dla tych którzy zauważają co się dzieje, szczególnie dlatego, że wiele z nowych idei stoi w sprzeczności z obecnym systemem przekonań. Zawsze będzie opór wobec nowych informacji, które nie pasują do obecnych uwarunkowań, nie ważne jak są rozsądne i podparte faktami.
http://www.collective-evolution.com/2015/05/16/editor-in-chief-of-worlds-best-known-medical-journal-half-of-all-the-literature-is-false/
z
https://www.facebook.com/stowarzyszeniestopnop/photos/a.306097859417649.88682.206336526060450/1529391190421637/?type=3&permPage=1


Leki

Lekarz opiniujący dany lek czy robiący badania na jego temat, często jednocześnie pracują dla koncernu produkujący dany lek. Konflikt interesów bezdyskusyjny ale polscy lekarze potrafią to pogodzić dzięki swojej niezwykłej uczciwości. Właściwie to trudno znaleźć nazwisko lekarza, który nigdy nie godził pracy przy badaniach naukowych lub na publicznych stanowiskach z pracą dla koncernów produkujących szczepionki...
Niedawno zmieniło się prawo - muszą ujawniać te związku więc np.
"90 konsultantów medycznych zrezygnowało ze swoich stanowisk"
http://www.polskatimes.pl/artykul/3694022,90-konsultantow-medycznych-zrezygnowalo-ze-swoich-stanowisk,id,t.html?cookie=1

“W 2002 r. amerykański Narodowy Instytut Serca, Płuc i Krwi zakończył ośmioletnie badania nad czterema grupami leków służących do obniżenia ciśnienia. Okazało się, że najskuteczniejszy okazał się lek najtańszy, sprzed 50 lat. Ale najlepiej sprzedawał się na świecie lek znanego koncernu farmaceutycznego - 19 razy droższy.”
http://www.tfe.edu.pl/aptekarz/Aptekarz-2005-13-suplement.pdf


"Przez pewien czas lekarze masowo przepisywali swoim pacjentom takie substancje jak Vioxx, Zelnorm, czy Baycol. Podstawą do tego były wyniki dużych, kontrolowanych badań randomizowanych, które wykazały rzekomo, iż specyfiki te są bezpieczne i skuteczne. Jednak po czasie okazało się, że środki te są albo nieskuteczne, albo niebezpieczne, albo jedno i drugie."
http://nowadebata.pl/2011/06/06/prawdy-polprawdy-i-klamstwa-w-naukach-medycznych/
http://journals.plos.org/plosmedicine/article?id=10.1371/journal.pmed.0020124


"Athina Tatsioni, lekarka ze szpitala przy Uniwersytecie w Joaninie, zauważa ze smutkiem, że pacjenci wychodzą zwykle od swoich lekarzy z różnymi lekami, których korzystnego działania nikt nigdy nie udowodnił, a wszystkie one mają działania niepożądane i mogą zaszkodzić. „Zwyczajowo lekarz zleca wykonanie różnych badań biochemicznych (…) i one zawsze coś pokażą, chociaż ich wyniki są zwykle bez znaczenia. Więcej informacji na temat dolegliwości dostarcza zwykła, szczera rozmowa z pacjentem.” Jak mówi Tatsioni, lekarze są szkoleni do tego, żeby zlecać różne badania, co jest mniej czasochłonne niż rozmowa z pacjentem. Ponadto kształci się lekarzy w taki sposób, aby faszerowali pacjentów wszystkimi możliwymi specyfikami po to, żeby wyniki różnych badań przywrócić w zakres normy. Jednak nie uczy się medyków studiowania literatury medycznej i samodzielnego weryfikowania przyczyn, dla których dane leki stały się podstawą różnych terapii. „Kiedy czyta się artykuły naukowe, można zauważyć, że nierzadko leki te nie działają skuteczniej niż placebo. I nikt nie sprawdza, w jaki sposób jedne specyfiki działają w połączeniu z innymi. Nierzadko samo odstawienie u pacjenta wszystkich leków skutkuje znaczną i natychmiastową poprawą jego stanu zdrowia,” zauważa Tatsioni. Jednak problem nie tkwi jedynie w tym, że przeszukiwanie literatury medycznej to mozolne i długotrwałe zajęcie. Często sami pacjenci nie chcą, żeby lekarz zalecił im odstawienie lekarstw.Na lekach czują się po prostu bezpieczniej, tłumaczy lekarka."
http://nowadebata.pl/2011/06/06/prawdy-polprawdy-i-klamstwa-w-naukach-medycznych/







List nazwisk znanych lekarzy występujących w TV, robiących głośne badania, prowadzących rozmaite fundacje, piszących w MP.pl (sponsorowanym przez GSK) jest długa, tu można znaleźć część:
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/785771061470388/
Takie listy są jednak tak oczywiste, że sensowniejsze byłyby listy lekarzy nie związanych z koncernami...




Świetny przykład mammografii, która jeśli daje wynik pozytywny przy czułości testu rzędu 90% wg. lekarzy oznacza to, że na 90% to rak.
Mało który doczyta, że w 7 proc. daje on wynik fałszywie pozytywny, a nowotwór piersi atakuje 0,8 proc. pacjentek. 90% czułość oznacza, ze pozytywny wynik testu otrzyma tylko siedem z tych ośmiu chorych z 1000 przebadanych oraz, że w śród pozostałych 992 pań, które raka nie mają aż 70 (7%) dostanie wynik pozytywny.
Czyli na 1000 badanych pozytywny wynik otrzyma 70 zdrowych i 7 chorych, razem - 77. Szansa, że mam raka, jeśli mammografia dała wynik pozytywny, wynosi więc 7/77, 1/11, czyli blisko 9 proc. Dziewięć procent, nie 90% taka jest rzeczywista szansa na raka. Natomiast marketing producentów każe przede wszystkim operować najlepiej wyglądającymi liczbami stąd łatwo o błąd.
Dlatego rozważanie interwencji medycznych w oparciu o dane producentów powinno być bardzo ostrożne. Przykład szczepień: http://szczepienie.blogspot.com/p/czy-warto-sie-szczepic-kiedy-warto.html





EBM

"Określenie "Evidence-based medicine" (medycyna oparta na dowodach) jest niewiele więcej niż chwytem marketingowym. Zarówno JAMA i Cochrane Collaboration zgadzają się, że niewiele z tego, co się robi w medycynie klinicznej jest oparte na mocnych dowodach. Badania są ukryte, gdy nie dają oczekiwanych wyników, a to co się publikuje jest selektywne. Rezultatem jest to, że pacjenci są leczeni w oparciu o to, co producent chce sprzedać.

"Selektywne raportowanie wyników badań występuje często, co prowadzi do nadmiernych ustaleń korzystnych efektów interwencji na stan zdrowia i nie docenianie ich szkodliwości. W konsekwencji, wielu pacjentów nieświadomie poddano interwencjom, które mają niewielki lub żaden wpływ na poprawę ich zdrowia , a mogły niepotrzebnie narazić ich na "szwank" . 
http://jama.jamanetwork.com/article.aspx?articleid=1104485"

Więcej o EBM

"Stale zachwala się walory tzw. mechanizmu „peer-review”, w ramach którego uznani naukowcy decydują o dopuszczeniu do publikacji artykułów napisanych przez swoich kolegów z branży. Jendak tak naprawdę wszyscy w środowisku medycznym wiedzą, że nie przeciwdziała on skutecznie stronniczości, błędom, a nawet oszustwom w nauce. [..]"
http://www.skepticalinvestigations.org/New/Fraud/secret.html
http://nowadebata.pl/2011/01/27/na-ile-mozna-ufac-wspolczesnej-medycynie/


"Kiedy jakieś badania okażą się wadliwe, ich wnioski pozostają w obiegu medycznym jako prawdziwe przez długie lata, a nawet dziesięciolecia. Naukowiec prześledził losy najbardziej znanych eksperymentów medycznych z lat 80-tych i 90-tych, które zostały następnie uznane za pomyłki. Okazało się, że jeszcze 12 lat po tym, jak je zdyskredytowano, częściej cytowano je w literaturze medycznej jako poprawne, niż jako błędne.

" powodem, dla którego medycyna nie wpędza nas w ciężkie choroby jest fakt, że większość interwencji medycznych nie dotyczy sytuacji „życia lub śmierci”. Najczęściej leczenie ma na celu jedynie nieznaczną poprawę stanu naszego zdrowia, albo uczynienie nas nieco mniej chorymi. Dzięki temu najczęściej ani nie zyskujemy, ani nie ryzykujemy bardzo dużo"
[..]
Niektórzy krytycy Ioannidisa podkreślają, że jego praca podkopuje publiczne zaufanie do medycyny. A to wiąże się nie tylko z dobrem pacjenta, ale także z przyszłością finansowania całej branży.

Jednak Ioannidis odrzuca te obawy. „Jeśli nie przedstawimy tych problemów opinii publicznej, wtedy nie będziemy różnić się od znachorów, którzy także twierdzą, że leczą ludzi. Jeśli jakieś leki nie działają i nie wiemy jak wyleczyć dane schorzenie, dlaczego mielibyśmy się do tego nie przyznać? Niektórzy obawiają się, że kiedy przestaniemy udawać, że mamy różne cudowne terapie, to zmniejszą nam dofinansowanie. Ale jeśli nie umiemy udowodnić skuteczności naszych terapii, to jak długo nam się uda ogłupiać opinię publiczną, że jest inaczej? Rozwój nauki jest prawdopodobnie najbardziej fascynującym osiągnięciem ludzkości, ale nie oznacza to, że mamy prawo do tego, żeby wyolbrzymiać swoje sukcesy”, uważa Ioannidis
http://nowadebata.pl/2011/06/06/prawdy-polprawdy-i-klamstwa-w-naukach-medycznych/




"Branża cukrowa zapłaciła naukowcom w latach 60. za zatajenie związku pomiędzy cukrem a chorobami serca i obarczenie winą tłuszcze nasycone, wynika z upublicznionych niedawno dokumentów.

Wewnętrzne dokumenty branży cukrowej, do których niedawno dotarł Uniwersytet Kalifornijski, wskazują, że pięć dekad badań nad wpływem żywienia na choroby serca, w tym współczesne rekomendacje dietetyczne, mogły być w dużej mierze ukształtowane przez branżę cukrową.

- Zamieszanie w proceder byli w stanie przez dekady wpływać na debatę na temat cukru – powiedział w rozmowie z „The New York Times” profesor Stanton Glantz, który zajął się analizą dokumentów.

Z dokumentów wynika, że grupa o nazwie Sugar Research Foundation obecnie znana jako Sugar Association zapłaciła naukowcom z Uniwersytetu Harvarda równowartość obecnych 50 tys. USD za opublikowanie w roku 1967 podsumowania badania związku cukru i tłuszczu z chorobami serca. Badania, o których mieli napisać badacze, zostały wybrane przez lobby cukrowe. Opublikowany wówczas artykuł w czasopiśmie New England Journal of Medicine, bagatelizował związek pomiędzy cukrem a chorobami serca, a podejrzenia rzucał na spożycie tłuszczów nasyconych.

Choć dokumenty dotyczą okresu sprzed blisko 50 lat, to coraz częściej się mówi, że branża spożywcza w dalszym ciągu wpływa na świat nauki.

W ubiegłym roku również “The New York Times” ujawnił, że Coca-Cola płaciła miliony dolarów naukowcom, by ci opracowali badania mające przekonać, że za otyłość odpowiedzialny jest nie cukier, a brak ćwiczeń.

W czerwcu natomiast, agencja The Associated Press poinformowała, że producenci słodyczy opłacali badania mające dowieść, że dzieci, które jedzą słodkości zazwyczaj ważą mniej niż te, które ich nie jedzą w ogóle.
http://www.pb.pl/4629749,69461,branza-cukrowa-placila-naukowcom-za-falszowanie-badan-o-zywnosci
http://www.chlopiecdobicia.pl/co-cukier-zawinil


Korumpowanie lekarzy

"GlaxoSmithKline - ogłosił, że od 2016 r. na całym świecie przestanie płacić lekarzom [...] chce w ten sposób poprawić swój wizerunek po serii skandali korupcyjnych w USA, gdzie ukrywał uboczne skutki działania swoich preparatów..."
"w ślady brytyjskiego koncernu pójdą inne, także oskarżane o korumpowanie lekarzy, jak Merck, Novartis, Sanofi, AstraZeneca czy Roche. Dotąd firmy wydawały na promocję leków, m.in. wśród lekarzy, ponad dwa razy więcej niż na badania nad nowymi farmaceutykami."
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15168187,Po_serii_skandali_korupcyjnych_GlaxoSmithKline_przestanie.html

Artykuł z gazety prawnej: "Niebezpieczne związki, czyli jak firmy farmaceutyczne prosto korumpują lekarzy"
"Koncerny szkolą już studentów medycyny. Wtedy nie promują konkretnych leków, ale sposób myślenia – irytuje się psychiatra."
"Współpraca lekarzy z firmami farmaceutycznymi pozostaje w sferze niedomówień. Nikt się tym nie chwali, ale także nie uważa takich praktyk za naganne."
Wypełnia się anonimowo informacje dotyczące wieku, schorzenia i wpisuje własne obserwacje, można więc wypełnić 20 od ręki i zarobić 1 tys. zł – mówi jeden z lekarzy. Układ jest jasny: firma nie korzysta z wyników ankiety, lecz chce, by lekarz sprzedawał konkretny lek. – Ja tego nie robię, bo to korupcja, ale koledzy w szpitalu mają po kilka „badań”. Nikt się tym nie chwali, ale i nie wstydzi ani nie uważa za naganne – dodaje. Przedstawiciele medyczni opłacają też pracowników aptek, by mieć dostęp do recept i sprawdzić, którzy lekarze faktycznie z nimi współpracują. – Każdy wie, że badania ankietowo-obserwacyjne są fikcją. Wiele osób się jednak na to godzi – opowiada warszawski psychiatra.
http://serwisy.gazetaprawna.pl/zdrowie/artykuly/704569,niebezpieczne-zwiazki-czyli-jak-firmy-farmaceutyczne-prosto-korumpuja-lekarzy.html

"W kontaktach między przemysłem farmaceutycznym a ochroną zdrowia jest wiele mechanizmów korupcyjnych, ale takich, które są patologiczne i równocześnie legalne. Nie dochodzi do „przekazywania koperty z pieniędzmi” pod stołem za np. przepisywanie leków danego koncernu. Pojawiły się nowe mechanizmy. Nazwałabym to legalizacją łapówek. Wszystkie pieniądze są zafakturowane, zapłacony jest od nich podatek. Kłopot w tym, że nadal jest to forma korupcyjna."
http://forsal.pl/artykuly/704819,jak-w-polsce-korumpuje-sie-lekarzy.html

Prof Jędrzejczak: 
"Konsultant krajowy ma prawo brać pieniądze od koncernów farm. i decydować o zakupie leków dla NFZ" 


Brytyjski gigant farmaceutyczny GlaxoSmithKline przyznaje się do kryminalnych oszustw przy sprzedaży leków w USA i zgadza się zapłacić rekordowe 3 miliardy dolarów
Na korupcji lekarzy i ekspertów z branży afera się nie kończy, lecz dopiero zaczyna. Dużo gorsze było to, że Glaxo promowało lekarstwa do stosowania w przypadkach, w których nie zostały zaaprobowane w USA, i ukrywało możliwe skutki uboczne. Od 2001 do 2007 r. ukrywało, że avandia, najpopularniejszy w Ameryce lek na cukrzycę, zwiększa ryzyko zawału serca. W Europie w 2010 r. avandia została z tego powodu wycofana ze sprzedaży. 
W ramach ugody Glaxo przyznało się do kryminalnych wykroczeń, za które zapłaciło 1 mld dol. Dwa następne miliardy to pieniądze na pokrycie roszczeń cywilnych rządu USA i niektórych stanów.
http://wyborcza.pl/1,76842,12066255,Glaxo_przyznaje_sie_do_oszustw__I_zaplaci_3_mld_dolarow.html


Jak GSK radzi sobie z faktem, ze 90% zgonów po ich szczepionce nastąpiło w ciągu pięciu dni po szczepieniu? Dodają kilka przypadków zgonów późniejszych (nawet po paru tygodniach) i tworząc iluzję marketingowo wyrażaną tak:
http://i.imgur.com/pdSskqb.jpg

"Tabela 36 raportu GSK na temat Klinicznego Bezpieczeństwa Biologicznego oraz Farmakoterapii do władz nadzoru pokazuje, że prawie wszystkie spośród 67 zgłoszonych przypadków zgonu po podaniu szczepionki Infanrix hexa wystąpiły w ciągu 10 dni, dokładnie 60 zmarło w ciągu 5 dni od podania szczepionki, a 65 w ciągu 10 dni od podania szczepionki. Tylko 2 zgłoszone przypadki nastąpiły po upływie 10 dni. Jednak GSK pozbierał je wszystkie razem do jednej grupy twierdząc, że do zgonów dochodziło sporadycznie w okresie 20 dni, oraz że były to zdarzenia przypadkowe.
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24004825#cm24004825_8656
http://nsnbc.me/2013/05/10/the-vaccine-hoax-is-over-freedom-of-information-act-documents-from-uk-reveal-30-years-of-coverup/

http://www.naturalnews.com/048430_vaccines_sudden_death_Big_Pharma.html (uwaga naturalnews - tam często ukazują się niezbyt wiarygodne treści!)


Lekarze

"O kulisach rozliczania lekarzy przez koncerny, czym są "drzwi obrotowe", jak rozliczają się nawet drobni lekarze za recepty, przez kasę w kopertach czy lipne wykłady do prowadzenia etc. powstał nawet pewien dokument:
http://player.pl/programy-online/superwizjer-odcinki,337/odcinek-995,rynek-farmaceutyczny-i-jego-tajemnice,S00E995,22949.html

Co ciekawe oni naprawdę uważają, że nie ma konfliktu interesu, że mogą tak robić i należy im ufać:
Prof Jędrzejczak: "konsultant krajowy ma prawo brać pieniądze od koncernów farm. i decydować o zakupie leków dla nfz" http://uwaga.tvn.pl/reportaze,2671,n/zarobki-lekarzy,148474.html …
Był prelegentem w ponad 7 koncernach farmaceutycznych - biorąc ok 2 tys zł za wykład.


Szczepienia:

Przykład ze świata szczepień - jeśli mamy kilka niewygodnych badań np. o tym, że karmienie piersią obniża skuteczność szczepionki przeciwko rotawirusom to takich informacji nie znajdziemy w ulotkach:
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1575210532690852



Chińskie władze zapowiedziały ukaranie 357 osób (w tym urzędników państwowych) zamieszanych w nielegalny obrót przeterminowanymi szczepionkami – afera szczepionkowa w Chinach
Organy odpowiedzialne za nadzór nad bezpieczeństwem leków i żywności ujawniły w marcu br., że pracownicy 9 różnych firm i urzędnicy parali się sprzedażą przeterminowanych lub niewłaściwie przechowywanych szczepionek, m.in. przeciwko wściekliźnie i wirusowemu zapaleniu wątroby.
http://www.medexpress.pl/afera-szczepionkowa-w-chinach-aresztowano-202-osoby/63734

Chiński sąd nałożył w piątek 492 mln dolarów kary na brytyjskiego producenta leków GlaxoSmithKline za korumpowanie lokalnych lekarzy i władz szpitalnych. W sprawie skazano także na kary więzienia kilku wysoko postawionych pracowników tej firmy.Chińska agencja Xinhua podała, że była to największa w historii kraju kara nałożona przez sądy. Postępowanie odbyło się za zamkniętymi drzwiami i trwało zaledwie jeden dzień. 
http://tvn24bis.pl/wiadomosci-gospodarcze,71/glaxosmithkline-korumpowal-lekarzy-w-chinach-aby-kupowali-leki-pol-miliarda-dolarow-kary,469746.html


Brytyjski koncern farmaceutyczny GlaxoSmithKline znalazł się pod lupą polskiej prokuratury, która bada, czy jego przedstawiciele faktycznie płacili lekarzom, by ci polecali pacjentom leki produkowane przez GSK. BBC twierdzi, że 11 lekarzy regionalny menadżer koncernu zostało już oskarżonych o korupcję.
http://www.rp.pl/artykul/1101893-GlaxoSmithKline-placilo-polskim-lekarzom-za-recepty.html#ap-1












Na zakończenie b. polecam wykład
Manipulacja Medialna - Sharyl Attkisson - Astroturf and manipulation of media messages  | TEDxUniversityofNevada
https://www.youtube.com/watch?v=-bYAQ-ZZtEU mirror

oraz tekst
http://nowadebata.pl/2011/06/06/prawdy-polprawdy-i-klamstwa-w-naukach-medycznych/ - gdzie jest powtórzone sporo faktów wyżej opisanych w szerszej formie i bardziej przystępnej.

Astroturfing oznacza fałszywą oddolną kampanię, obejmującą sponsorowanie grup wsparcia pacjentów, niezależnych grup lobbystycznych, takich jak Sense About Science, oraz fałszywe błogi, znane jako „flogi”.
Badanie przeprowadzone wśród 29 grup wsparcia pacjentów ujawniło, że 27 z nich było pod tak silnym wpływem sponsorujących je firm farmaceutycznych, że podawało pacjentom wiadomości nieobiektywno i stronnicze. Minimalizowano i bagatelizowano skutki uboczne leków, jednocześnie przesadnie zachwalając skuteczność intensywnie promowanych terapii. Tylko nieliczne grupy wspominały o jakichkolwiek zamiennikach farmaceutyków.
https://bladymamut.wordpress.com/2015/07/18/niewidoczne-sprezyny-astroturf/
https://pl.wikipedia.org/wiki/Astroturfing

Przykład jak ludzie wyszli na ulicę domagając się szczepionki przeciwko HPV ;)
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/961683207212505/

"Manipulowanie opinią publiczną przez podstawione osoby, a nawet całe z pozoru oddolne ruchy obywatelskie, stało się tak powszechne, że naukowcy biją na alarm. Profesor Bing Liu z Uniwersytetu w Illinois ocenia, że już jedna trzecia wszystkich opinii konsumentów w sieci to fałszywki. Z kolei Edward T. Walker, socjolog z Uniwersytetu w Kalifornii, w swojej książce „Demokracja do wynajęcia” ostrzega, że dziś zatrważająca większość przypadków organizowania się obywateli to efekt działań firm doradczych pracujących dla korporacji i organizacji wpływu."
http://forsal.pl/artykuly/806376,astroturf-marketing-na-zachodzie-zakazany-w-polsce-sie-rozwija.html

"Trudno potępiać przewlekle chorych ludzi, którzy zakładają stowarzyszenie, by wywalczyć refundację jakiegoś leku. Na ich miejscu zrobiłabym to samo.

- Organizacje pacjentów na całym świecie są bardzo chętnie wykorzystywane jako grupy lobbingowe. W Polsce często nie mają żadnego innego źródła finansowania oprócz producenta leku. Niektóre stowarzyszenia pacjentów były wręcz tworzone przez firmy, co oznacza pełne uzależnienie. Stowarzyszenie więc staje się tubą propagandową, trwają społeczne kampanie na korzyść jakichś leków czy szczepionek.

To prowadzi do absurdu - że najlepiej jest chorować na taką chorobę, na którą są drogie leki. Bo pacjenci chorzy na schorzenia, na które nie ma drogich leków, mają małą siłę przebicia, nikt ich nie wspiera."
http://wyborcza.pl/1,76842,12086089,Kupowanie_lekarza.html







Warto zauważyć, że niemal cały ten wspis powstał opierając się wyłącznie o oficjalne materiały, z głównych mediów, powstałe na podstawie twardych dowodów.
Praktycznie bez powoływania się na materiały bazujące na źródła ze stron słynących z szerzenia łagodnie mówiąc niezbyt naukowych treści jak naturalnews.com, avn.org.au, prisonplanet.com, ageofautism.com, huffingtonpost.com, conservapedia.com, cryptomundo.com, 911truth.org, mercola.com, answersingenesis.org, zmianynaziemi, wolna-polska.pl, prawda2.info, prisonplanet.pl, vismaya-maitreya, kefir, astromaria, grypa666, koniec-swiata.org, nautilius.org.pl, prisonplanet.pl, innemedium.pl, niewiarygodne.pl lub też https://justpaste.it/k0k2 http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=15129&Itemid=119 etc.








O gloryfikacji medycyny, czyli kilka powodów dlaczego nie warto bezkrytycznie ufać jej.

Krytyka medycyny opartej na faktach (EBM) - dużo faktów na temat bezsensowności gloryfikacji medycyny
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1579931262218779?pnref=story

Liczba ofiar błędów medycznych:
"Błędy jatrogenne są najczęściej przypisywane lekarzowi,jeżeli pacjent doznał szkody w trakcie leczenia. Być może fakt ten wynika z etymologii słowa „jatrogenny” (iatros – „lekarz”, genesis – „pochodzący”), czyli „pochodzący od lekarza” [1]. Jednak współcześnie lekarz współpracuje z całym zespołem terapeutycznym i każdy z członków tego zespołu może wyrządzić pacjentowi szkodę jatrogenną. Pierwsze dane o dużej skali tego problemu w szpitalach w USA podał w 1994 r. dr Lucjan Leape, który w swym artykule przyrównał liczbę ofiar błędów medycznych rocznie do liczby ofiar katastrof trzech jumbo jetów spadających z nieba co dwa dni [2]. Od tego momentu statystyki w USA podają coraz wyższe odsetki ofiar błędów jatrogennych, większe liczby wykonanych niepotrzebnych zabiegów operacyjnych, badań diagnostycznych i zleconych leków, które są przyczyną wielu tysięcy zgonów i które kosztują wiele miliardów dolarów rocznie [3]."
http://www.pielegniarstwo.ump.edu.pl/uploads/2013/4/295_4_50_2013.pdf




Forbes - w 1999 umierało szacunkowo 100 tysięcy ludzi w wyniku błędów medycznych - to był szok, ale jak się okazuje, na podstawie nowego badania, to były złote czasy, teraz około 440 tysięcy !
http://www.forbes.com/sites/leahbinder/2013/09/23/stunning-news-on-preventable-deaths-in-hospitals/

Błędy medyczne w szpitalach zabijają tyle osób, że można by tygodniowo zapełnić 4 jumbo jety. A mimo to, w przeciwieństwie do wypadków lotniczych, nikt ich dokładnie nie bada. Nikt nie docieka ich przyczyn, nie zajmują się nimi media, a środowisko medyczne rzadko wyciąga z nich wnioski na przyszłość. W USA trwa dyskusja, jak sprawić, by szpitale uśmiercały mniej pacjentów.
http://www.wsj.com/articles/SB10000872396390444620104578008263334441352

Według badań dr Johna James'a (Chief Toxicologist for the National Aeronautics & Space Administration) liczba zgonów w USA w wyniku błędów medycznych lekarzy można szacować na 400 000 rocznie, a przypadków pogorszenia zdrowia na liczbę od 4 do 8 mln. Wyniki wzbudziły w środowiskach lekarzy kontrowersje, ale jak do tej pory nikt nie zakwestionował metodologii tych badań.
Uzyskany wynik plasuje lekarza na 3 miejscu w rankingu głównych przyczyn zgonów w USA.
http://journals.lww.com/journalpatientsafety/Fulltext/2013/09000/A_New,_Evidence_based_Estimate_of_Patient_Harms.2.aspx
https://www.facebook.com/StopPrzymusowiSzczepien/posts/1208801082506406

Co roku z powodu błędów lekarzy znika miasto http://wiadomosci.onet.pl/kraj/co-roku-z-powodu-bledow-lekarzy-znika-miasto/19vgc

"Rzeczpospolita": z powodu błędów lekarskich umiera tysiące osób
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/rzeczpospolita-z-powodu-bledow-lekarskich-umiera-tysiace-osob/2m4jt

Plaga błędów medycznych
"Patrz lekarzom na ręce! Ponad 36 tysięcy osób prawdopodobnie umrze w tym roku w Polsce z powodu błędów medycznych - dwukrotnie więcej, niż dotychczas szacowano. "Zdarzenia niepożądane", jak nazywają je lekarze, są już piątą przyczyną zgonów i częstszą przyczyną śmierci niż rak piersi, wypadki drogowe i AIDS. Aż 11 proc. pacjentów ma poważne kłopoty zdrowotne z powodu uchybień podczas zabiegów, niewłaściwego dawkowania leków lub fatalnego stanu sprzętu medycznego. Tych pomyłek mogłoby być nawet trzykrotnie mniej, gdyby błędy medyczne były ujawniane, a nie skrzętnie ukrywane, jak od lat dzieje się w naszej służbie zdrowia."
http://www.wprost.pl/ar/77336/Plaga-bledow-medycznych/


Recent studies of medical errors have estimated errors may account for as many as 251,000 deaths annually in the United States (U.S)., making medical errors the third leading cause of death. Error rates are significantly higher in the U.S. than in other developed countries such as Canada, Australia, New Zealand, Germany and the United Kingdom (U.K). At the same time less than 10 percent of medical errors are reported. This study describes the results of an investigation of the effectiveness of the implementation of the MEDMARX Medication Error Reporting system in 25 hospitals in Pennsylvania. Data were collected on 17,000 errors reported by participating hospitals over a 12-month period. Latent growth curve analysis revealed that reporting of errors by health care providers increased significantly over the four quarters. At the same time, the proportion of corrective actions taken by the hospitals remained relatively constant over the 12 months. A simulation model was constructed to examine the effect of potential organizational changes resulting from error reporting. Four interventions were simulated. The results suggest that improving patient safety requires more than voluntary reporting. Organizational changes need to be implemented and institutionalized as well.
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/m/pubmed/28186008/


"Nigdy nie ufaj jednemu lekarzowi zwłaszcza jeśli mamy jakiekolwiek wątpliwości!
Pójdźmy do drugiego, trzeciego albo prywatnie. Ceną jest nasze życie!"
http://szczepienie.blogspot.com/p/instrukcja-przetrwania-w-polskiej.html



Medycyna konwencjonalna główną przyczyną zgonów w Stanach Zjednoczonych.
A jak sie przedstawia sytuacja z altmedem ?
http://reset.me/story/conventional-medicine-is-the-leading-cause-of-death-in-the-us/
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/845546162159544/

Ukrywane zakażenia. Co roku w Polsce dochodzi do kilkuset tysięcy zakażeń szpitalnych. Co najmniej połowa nie jest wykrywana między innymi dlatego, że szpitale oszczędzają na badaniach mikrobiologicznych
http://wyborcza.pl/1,76842,15833304,Ukrywane_zakazenia.html


Za SPS:
Liam Donaldson z WHO twierdzi, że szanse na popełnienie błędu przez personel podczas opieki medycznej są jak 1 do 10, natomiast śmierć w wyniku popełnionych błędów to prawdopodobieństwo 1 na 300 przypadków. Dla porównania – ryzyko śmierci w katastrofie lotniczej Donaldson podaje jako 1 szansa na 10 milionów pasażerów.
WHO twierdzi, że w każdym momencie 7 na 100 pacjentów w krajach rozwiniętych i 10 na 100 pacjetów w krajach rozwijających się cierpi z powodu infekcji nabytych w szpitalu. Każdego roku 1,7 miliona infekcji dokonuje się podczas hospitalizacji, z czego około 100 tyś kończy się śmiercią w Stanach Zjednoczonych. W Europie te liczby są nieco inne – 4,5 miliona zakażeń, z czego 37 tys śmiertelnych.
Tymczasem połowie przypadków zakażeń można zapobiec poprzez wprowadzenie prostych zasad higieny wśród pracowników służby zdrowia. Wysokie wskaźniki zakażeń są także związane z powszechnie używanymi cewnikami, wentylatorami i innymi urządzeniami medycznymi. WHO przygotowało specjalną listę kontrolną z zaleceniami, z których powinny korzystać szpitale. Dzięki tym zaleceniom ryzyko powikłań chirurgicznych można zmniejszyć o 33%, a procent zgonów o połowę. WHO podkreśla także rolę samych pacjentów – przestrzegając zasad higieny, wypytując lekarzy i biorąc świadomy udział w leczeniu, a nie jedynie – poddawaniu się biernemu leczeniu w pełni ufając służbie zdrowia.
http://www.reuters.com/article/2011/07/21/us-safety-idUSTRE76K45R20110721



Ponad połowa lekarzy w Polsce to ludzie 50+.
"Zapaść wiekowa wśród kadry medycznej to efekt emigracji lekarzy"
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/842409022473258/

Jak wynika z badań w wyniku pooperacyjnych komplikacji w Europie umiera znacznie więcej osób, niż dotychczas przypuszczano. SZ powołuje się na ankietę przeprowadzoną przez czasopismo fachowe "Lancet". Wynika z niej, że średnia śmiertelności pooperacyjnej wynosi w Europie cztery procent, a tym samym jest dwukrotnie wyższa niż zakładano.
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/prasa-przerazajace-dane-polska-na-koncu/bmvbj

Na 6 osobowej sali pooperacyjnej w polskim szpitalu statystycznie 1 pacjent umrze.
Śmiertelność po operacjach w UE i EFTA jest poniżej 4%, np. Niemcy 2,5%, Węgry 3,2%, Czechy 2,3%, a w Polsce blisko 10 razy więcej czyli 17,9%
http://i.imgur.com/hMTCvtr.jpg W znakomitej większości zgony dotyczą starszych osób.
z
http://szczepienie.blogspot.com/p/instrukcja-przetrwania-w-polskiej.html

"Błędów lekarskich coraz więcej. Sądy nie umieją sobie z nimi radzić"
http://finanse.wp.pl/kat,1033781,title,Bledow-lekarskich-coraz-wiecej-Sady-nie-umieja-sobie-z-nimi-radzic,wid,17482324,wiadomosc.html?src01=6a4c8
z
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/836426136404880/

"przemysł farmaceutyczny zwodzi lekarzy, zarówno w marketingu i badaniami, a także w inny sposób, z negatywnymi skutkami dla pacjentów i naszych gospodarek narodowych"
http://www.medicossinmarca.cl/medicos-sin-marca/peter-gotzsche-the-drug-industry-routinely-lies-to-doctors/?no_redirect=true
http://www.cochrane.dk/about/profiles/pcg-profile.htm

"Wiele z tego, co robi przemysł farmaceutyczny spełnia kryteria przestępczości zorganizowanej w prawie amerykańskim." Profesor Gotzsche
"Nasze leki na receptę są trzecią przyczyną zgonów, po chorobach serca i raka. Nasze leki powodują śmierć około 200 tysięcy ludzi w Ameryce rocznie, połowa z tych osób umiera z powodu skutków ubocznych tych leków.
Druga połowa umiera z powodu błędów lekarzy, którzy ignorują przeciwwskazania dla danego preparatu ...
http://www.thedailybeast.com/articles/2015/02/21/big-pharma-is-america-s-new-mafia.html
Powyższe to cytat z wypowiedzi członka szanowanego Corchane http://www.cochrane.dk/about/profiles/pcg-profile.htm

"Peter Gotzsche duński autorytet w dziedzinie medycyny przestrzega, że zaraz po chorobach serca i raku trzecią przyczyną śmierci ludzi na świecie są… leki. Jego zdaniem koncerny farmaceutyczne skrzętnie ukrywają ten fakt. Peter Gotzsche, profesor medycyny i farmakologii klinicznej na Uniwersytecie w Kopenhadze oraz dyrektor ośrodka badawczego Nordic Cochrane Center twierdzi, że kapitalizm i zdrowie niestety „nie są dobrym małżeństwem”"
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1576742652537640?pnref=story

Peter Gotzsche, profesor medycyny i farmakologii klinicznej na Uniwersytecie w Kopenhadze oraz dyrektor ośrodka badawczego Nordic Cochrane Center twierdzi, że kapitalizm i zdrowie niestety "nie są dobrym małżeństwem". Jego najnowsza książka "Śmiercionośna medycyna i przestępczość zorganizowana" jest odważnym oskarżeniem przemysłu farmaceutycznego: aby zmaksymalizować zysk koncerny "popełniają oszustwa, łamią prawo i kłamią". Gotzsche pisze, że w Stanach Zjednoczonych farmaceutyki są powodem około 200 tysięcy śmierci rocznie, w Europie cyfra ta jest niewiele mniejsza - sięga 197 tysięcy.

Profesor atakuje w szczególności leki przeciwpsychotyczne i antydepresanty, które według niego "powinny być zabronione dla nastolatków i młodych ludzi". Antydepresanty nie pomagają skutecznie leczyć depresji, a "są powodem wzrostu odsetka samobójstw z 2 do 4,5 procent rocznie". Środek przeciwdepresyjny fluoksetynę przy pomocy łapówki po raz pierwszy wprowadzono na rynek szwedzki, podczas gdy niemiecka agencja regulacji leków uznała go za całkowicie nieodpowiedni do stosowania w przypadkach depresji. Gotzsche utrzymuje, że koncerny Pflizer, Glaxo czy Lilly sprzedają fluoksetynę i inne antydepresanty, ukrywając ich związek z rosnącą liczbą samobójstw. Merck milczał też na temat swojego leku przeciwzapalnego Vioxx i jego wpływu na występowanie zawałów, do czasu aż farmaceutyk trzeba było wycofać z rynku.

W wielu krajach problemem jest też to, że antydepresanty są przepisywane nie przez psychiatrę, ale lekarza ogólnego (dla przykładu: w Hiszpanii 95 proc. takich recept), i to osobom, które wcale nie mają zdiagnozowanej depresji, ale po prostu... bywają smutne.

Gotzsche znany jest z krytykowania systematycznych badań mammograficznych wśród kobiet po 40. roku życia - według niego wywołują one więcej szkód niż korzyści. Każde dwa z trzech wykrytych przypadków raka są fałszywe, a prowadzą kobietę do chemioterapii i innych inwazyjnych metod leczenia. W ogniu jego krytyki znalazło się także "wymyślanie" nowych chorób, sprzyjające wprowadzaniu na rynek nowych leków. Przykładem jest ADHD wśród dzieci. W Stanach Zjednoczonych 11 procent uczniów ma zdiagnozowane ADHD, a leki które biorą działają jak amfetamina i kokaina - mogą poprawić zachowanie w czasie lekcji, ale nie ogólne wyniki w szkole.

Problemem jest też lekomania wśród niektórych pacjentów. W Danii jedna na osiem osób bierze pięć lub więcej dawek leków dziennie. Badania na zwierzętach udowodniły, że niektóre farmaceutyki powodują trwałe uszkodzenia mózgu - o tym oczywiście koncerny milczą. Potrzebne jest większe uświadamianie pacjentów - rzadko dopytują oni lekarzy na co dostają dany lek, jakie ma przynieść oczekiwane rezultaty, ile czasu trzeba go brać, lub też na ile współgra on z innymi przyjmowanymi w tym czasie farmaceutykami.

Szacuje się, że zyski przemysłu farmaceutycznego są porównywalne do tych generowanych przez przemysł zbrojeniowy. Tak ogromne finanse to również ogromne wpływy. Peter Gotzsche zwraca uwagę na jeszcze jedną kwestię: kształcenie lekarzy powinno być niezależne, tymczasem w wielu krajach np. szkolenia są finansowane przez laboratoria i koncerny farmaceutyczne. Dodatkowo bliskie powiązania z firmami ma wiele agencji regulujących wprowadzanie na rynki nowych leków.
"
http://www.medonet.pl/zdrowie-na-co-dzien,artykul,1705522,1,o-czym-milcza-koncerny-farmaceutyczne,index.html



Naukowcy z Harvard ostrzegają przed epidemią skutków ubocznych leków.
Instytucjonalna korupcja, mit bezpiecznych i skutecznych leków.
http://anticorruptionsociety.com/2015/02/07/harvard-scientists-warn-about-epidemic-of-side-effects-due-to-corruption/


"wiele odkryć o fundamentalnym znaczeniu dla rozwoju medycyny nie znajduje potwierdzenia w późniejszych badaniach"
http://nowadebata.pl/2011/06/06/prawdy-polprawdy-i-klamstwa-w-naukach-medycznych/

"państwo terapeutyczne pozostaje w ścisłym związku z tymi, którzy „produkują i sprzedają” terapie, czyli z przemysłem farmaceutycznym. Jeśli wokół jakiejś choroby zakaźnej zbuduje się ogromny międzynarodowy program pomocy, w którym beneficjenci są identyfikowalni, a donatorzy (podatnicy) anonimowi, zyski zogniskowane, koszty rozproszone, straty zsocjalizowane, to korporacje farmaceutyczne należą, co oczywiste, do beneficjentów – oprócz tego, że sprzedają swoje wyroby na rynku, to otrzymują olbrzymie zamówienia od rządów oraz innych instytucji i nie muszą się martwić tym, czy pacjentów stać na lekarstwa. Z punktu widzenia farmaceutycznej korporacji nowa choroba oznacza rozszerzenie rynku i nowe zyski. Interesy koncernów farmaceutycznych zbieżne są z interesami biurokracji ds. zdrowia publicznego, międzynarodowych i narodowych instytucji i organizacji."
http://nowadebata.pl/2012/03/18/kilka-uwag-o-panstwie-terapeutycznym/

O mammografii, ryzyka z nią związanego i powodów dla których np. Szwajcaria z niej zrezygnowała
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/787846544596173/

Sceptycyzm i pseudoracjonalizm – Michael Crichton o bezpośrednim doświadczaniu. O wadach podejścia naukowego, o oszustach w medycynie niekonwencjonalnej i konwencjonalnej itd. Polecam bo ciekawe:
http://www.ktopyta.pl/sceptycyzm-i-pseudoracjonalizm-michael-crichton-o-bezposrednim-doswiadczaniu/

Pragmatyczne podejście do tematu homeopatii. Czyli dlaczego rozcieńczanie nie ma prawa działać, a jednocześnie homeopatia jest skuteczna i bezpieczna. Dlaczego w wielu przypadkach ma przewagę nad medycyną konwencjonalną:
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/836782513035909/?comment_id=838078106239683&offset=0&total_comments=50&comment_tracking=%7B%22tn%22%3A%22R0%22%7D
Mirror: justpaste (kropka) it/laq0







“W 2000 r. w USA wydatki firm na badania nad nowymi lekami stanowiły 14 proc. wartości sprzedaży leków, a wydatki na marketing i administrację - 36 proc. Większy zysk przynosi pozyskiwanie lekarzy i pacjentów do większego zużycia leków niż inwestycje w ryzykowne badania.”
http://www.tfe.edu.pl/aptekarz/Aptekarz-2005-13-suplement.pdf


Ta sama firma, jeden z największych producentów szczepionek, Merck,
"promoted school-entry mandate legislation by serving as an information resource, lobbying legislators, drafting legislation, mobilizing female legislators and physician organizations, conducting consumer marketing campaigns, and filling gaps in access to the vaccine. Legislators relied heavily on Merck for scientific information. Most stakeholders found lobbying by vaccine manufacturers acceptable in principle, but perceived that Merck had acted too aggressively and nontransparently in this case.
Although policymakers acknowledge the utility of manufacturers' involvement in vaccination policymaking, industry lobbying that is overly aggressive, not fully transparent, or not divorced from financial contributions to lawmakers risks undermining the prospects for legislation to foster uptake of new vaccines.
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22420796


Można podważyć sens korzystania z produktów koncernów takich jak Bayer lub Basf, którymi po wojnie kierowali ludobójcy. “Przykładowo Carl Wurster, podczas II wojny światowej szef firmy chemicznej produkującej gaz Cyklon B do Auschwitz, oraz oskarżony w Norymberdze przed Trybunałem ds. Zbrodni Wojennych, już w 1952 został szefem firmy BASF. Funkcję tę pełnił przez wiele lat. W latach 1960-1972 sprawował urząd wiceprezydenta Towarzystwa Maxa Plancka. Wśród wielu intratnych posad jakie zajmował należy wymienić stanowisko członka zarządu Deutsche Bank. Fritz ter Meer, skazany w Norymberdze za ludobójstwo i zmuszanie do pracy niewolniczej w związku ze zbrodniami w Auschwitz, w 1956 objął na ponad 10 lat stanowisko prezesa firmy Bayer.” http://pl.wikipedia.org/wiki/IG_Farben


"lek o nazwie reboksetyna. Osobiście przepisywałem go pacjentom. Czytałem o pozytywnych i dobrze prowadzonych eksperymentach dotyczących tego leku. Nie znalazłem błędów. Niestety okazało się, że wyniki wielu testów zatajono. Jakieś 76% z wszystkich doświadczeń wykonanych na leku zostało zatajonych przed lekarzami i pacjentami.
Nie jest to odosobniona historia. Około połowy wyników eksperymentów dotyczących antydepresantów zatajono, ale to tylko czubek góry lodowej."
http://www.ted.com/talks/ben_goldacre_battling_bad_science?language=pl


"The Independent": od 2005 roku amerykańskie i europejskie koncerny farmaceutyczne przeprowadziły na terenie Indii testy blisko 1600 różnych leków na 150 tysiącach ludzi. Większość z nich nie zdawała sobie sprawy z tego, że podawane im specyfiki nie są dopuszczone do użytku. Nieoficjalne dane wskazują na ponad 1730 przypadków śmierci osób poddanych testom w latach 2007-2010.
http://odkrywcy.pl/kat,111396,title,Koncerny-farmaceutyczne-wykorzystuja-Hindusow-jako-kroliki-doswiadczalne,wid,13987998,wiadomosc.html?_ticrsn=3&smg4sticaid=614444












Lista wycofanych leków na przestrzeni lat.
https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_withdrawn_drugs (wszystkie bezpieczne i przetestowane;)

Jeszcze lepiej są testowane szczepionki. Lista wycofanych szczepionek w Polsce 2009-2013
(data wycofania/nazwa/producent/seria/przyczyna wycofania)

  • 18-07-2013, Euvax B, LG Life Sciences Poland Sp. z o.o., seria UFA 12001 (niehomogenność)
  • 18-07-2013, Tripacel, Sanofi Pasteur, seria C4007 AK, (niehomogenność, obecność "kłaczków")
  • 04-06-2013 DTP, BIOMED S.A, seria 20911001D (obecność szkła)
  • 27-03-2013, DTP, BIOMED S.A. seria 20910001D (obecność "przezroczystego ciała obcego")
  • 26-09-2012, Szczepionka przeciwgruźlicza BCG 10, BIOMED-LUBLIN, seria 02010 (niezgodna ze specyfikacją)
  • 17-09-2012. TYPHIM Vi, Sanofi Pasteur, wszystkie serie (obniżona zawartość antygenu)
  • 26-09-2011, Szczepionka przeciwgruźlicza BCG 10, BIOMED-LUBLIN, seria 00110 (niehomogenność)
  • 22-10-2009, Szczepionka przeciwgruźlicza BCG 10, Biomed Sp. z o.o., seria 01108 (brak szczelności)
  • 16-06-2009, Euvax B, LG Life Sciences Poland Sp. z o.o., seria UVA 08010 (niehomogenność)
  • 13-05-2009, Euvax B, LG Life Sciences Poland Sp. z o.o., seria UVA 08011 (niehomogenność)
  • 21-04-2009, Pentaxim, Sanofi Pasteur, seria D4077-3 (niehomogenność)
  • 14-04-2009, Euvax B, LG Life Sciences Poland Sp. z o.o., seria UVA 06014 
  • (niehomogenność)

Na stronie GIF są decyzje od styczna 2013, resztę usunęli
https://www.gif.gov.pl/pl/decyzje-i-komunikaty/decyzje/decyzje
https://www.gif.gov.pl/pl/decyzje-i-komunikaty/decyzje/decyzje/568,Decyzja-Nr-14WC2014.html

Pentaxim
Decyzja Nr 2/WS/2014 Pentaxim 20.03.2014 Sanofi Pasteur S.A., Francja Wstrzymanie w obrocie
https://www.gif.gov.pl/pl/decyzje-i-komunikaty/decyzje/decyzje/557,Decyzja-Nr-2WS2014.html



GIF alarmuje. Szczepionki podawane noworodkom były wadliwe Przez ostatnie 8 miesięcy noworodkom podawano dwie szczepionki, które zostały właśnie wycofane z użycia: Euvax B i Tripacel. O wycofaniu serii szczepionek Główny Inspektorat Farmaceutyczny poinformował na swojej stronie internetowej. Lakoniczność oświadczenia GIF wywołała oburzenie rodziców
https://www.wprost.pl/409861/mob.html


Wszystkie szczepionki są dokładnie przebadane i bezpieczne - jednak stanowisko Najwyższej Izby Kontroli sugeruje pewne wątpliwości ;)
"NIK jako nierzetelny ocenia nadzór Ministra Zdrowia nad badaniami klinicznymi produktów leczniczych i wyrobów medycznych, sprawowany za pośrednictwem Urzędu Rejestracji. "
https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nik-o-nadzorze-nad-badaniami-klinicznymi.html



Nie ma ani jednego badania populacyjnego w grupach wiekowych typu  2, 5 , 10, 15, 20, 30 , 40 , 50 latków - szczepione i nie, całym kalendarzem szczepień. Czy wiadomo ile w każdej grupie jest raka, stwardnienia, chorób immunologicznych i autoimmunologicznych? Jeśli nie ma takich badań to nie znaczy, że nie ma tego rodzaju powikłań.
https://autyzmaszczepienia.wordpress.com/gdzie-ten-dowod/raport-iom-2011-krytyczne-spojrzenie/


Krytyka medycyny opartej na faktach (EBM)
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1579931262218779?pnref=story

Czy koncerny farmaceutyczne ukrywają niewygodne badania naukowe?
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1576742652537640?pnref=story

Czy koncerny farmaceutyczne kreują choroby?
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1590702671141638

Czy koncerny farmaceutyczne kupują lekarzy?
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/785771061470388/

Lista lekarzy, konsultantów krajowych i ich związki z koncernami
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/785771061470388/

Czym jest placebo w badaniach klinicznych szczepionek?
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/15889206579865

Dlaczego placebo działa?
https://www.youtube.com/watch?v=2tVkCWYFp38 (lista powodów)
http://szczepienie.blogspot.com/2015/11/placebo-psychosomatyka.html




O medycynie opartej na faktach... (ang. Evidence-based medicine, EBM) – skrupulatne, precyzyjne i roztropne wykorzystywanie w postępowaniu klinicznym najlepszych dostępnych dowodów naukowych dotyczących skuteczności, efektywności i bezpieczeństwa. Jest nawet obrazek jak to w pięknej teorii wygląda: http://i.imgur.com/Rscn0Zl.png w praktyce chodzi wyłącznie o to jedno kółko czyli procedury i wyniki badań... oraz grant. Jednak to nie zmienia faktu, że medycyna oparta na faktach umożliwia klinicystom korzystanie z najlepszej dostępnej wiedzy pochodzącej z systematycznych badań naukowych. Niczego lepszego po prostu nie ma.

W teorii to jestem fanem takiej medycyny. Do dzisiaj w Polsce drażni czasem skrajnie różne podejście tych nielicznych starszych pediatrów (bo w ogóle w Polsce najmniej jest lekarzy w UE w przeliczeniu na pacjenta), których metody postępowania, leczenia tych samych dolegliwości są czasami skrajnie różne w zależności od szkoły jaką kończyli dziesiątki lat temu. Co nie znaczy, że część z nich nie ma racji.
Smutno się robi także w sytuacjach gdy zgodnie z tym co podpowiada logika radzimy się wielu lekarzy aby potwierdzić diagnozę, sposób leczenia... a okazuje się, że zgodności nie ma, są czasami wręcz skrajnie różne opinie, diagnozy, zalecenia. Sami lekarze doradzają aby wybrać sobie jednego i jego się trzymać, jemu ufać. Co również z EBM dużo wspólnego nie ma, diagnoza powinna być jedna i pewna.

Podoba mi się w EBM, że ten trend sprawił, że zgromadzona wiedza jest dostępna prawie dla każdego. Pewnym minusem jest fakt, że niektórzy mogą nie być wystarczająco kompetentni aby w ogóle myśleć o podejmowaniu decyzji na podstawie takich danych... (i nie chodzi wyłącznie o fakt, że nie maja odpowiedniego wykształcenia więc powinni konsultować z lekarzami... ale o tym dalej). Ale taki urok powszechnego dostępu do wiedzy. Równie dobrze wikipedie można by zablokować z podobnych powodów.

Znacznie większym problemem w EBM jest jednak fakt, że „Nauka oparta na dowodach” („evidence-based science”) nagminnie ustępuje miejsca „nauce opartej na grantach” („grant-based science”).
Zarówno JAMA i Cochrane Collaboration zgadzają się, że niewiele z tego, co się robi w medycynie klinicznej jest oparte na mocnych dowodach. Badania są ukryte, gdy nie dają oczekiwanych wyników, a to co się publikuje jest selektywne. (https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1576742652537640?pnref=story ) Rezultatem jest to, że pacjenci są leczeni w oparciu o to, co producent chce sprzedać.

"Selektywne raportowanie wyników badań występuje często, co prowadzi do nadmiernych ustaleń korzystnych efektów interwencji na stan zdrowia i nie docenianie ich szkodliwości. W konsekwencji, wielu pacjentów nieświadomie poddano interwencjom, które mają niewielki lub żaden wpływ na poprawę ich zdrowia , a mogły niepotrzebnie narazić ich na "szwank" . To jest nieetyczne." Jama -
http://jama.ama-assn.org/content/306/14/1593.full, Cochrane- mówi podobnie .


Jednak zacznę od początku. Zasieję trochę wątpliwości przy samych podstawach. Mianowicie młodzi lekarze zwykle bywają całkowicie zaślepieni, zajmują się wyłącznie dopasowaniem diagnoz, wyników i trzymają się ściśle procedur leczenia. W tym procesie prawie nie ma miejsca na samodzielne myślenie. Sensowny wywiad z pacjentem. Liczy się interpretacja wyników.  Wystarczy przestrzegać przepisów i robić mądre miny aby mieć spokojną głowę, nie bać się odpowiedzialności i wyglądać na profesjonalistę.
W większości przypadków to się sprawdza. Niestety wielu ludzi, w tym lekarzy nie potrafi korzystać z tego potężnego narzędzia prawidłowo. Czasami zachowują się jak małpa, która dostanie brzytwę i po prostu szkodzą ludziom gdyż sami nie rozumieją celu procedur, a nawet wielu pojęć i matematycznych zależności opisywanych przez EBM.

Rola indywidualnego doświadczenia lekarza i patofizjologii oraz wartości pacjenta w EBM nie ma tak naprawdę żadnego znaczenia gdyż dowody naukowe / nie zawsze rzetelne i nie zawsze dobrze zinterpretowane / są najważniejsze, są wyrocznią w podejmowaniu decyzji dla wielu ludzi, głównie młodych lekarzy.

Stosowanie podejścia EBM nie rozwiązało takich negatywnych aspektów jak błędne dowody czy wpływ ukrytych interesów w publikowaniu badań naukowych, które są coraz bardziej wyszukane i trudniejsze do wykazania.
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1576742652537640?pnref=story

Nie przesądza to oczywiście o tym, że model EBM okazuje się bezwartościowy, jednak niezbędny wydaje się powrót do zasad, etycznych aspektów leczenia chorych, indywidualnych i zrozumiałych procedur raczej niż sztywnych reguł postępowania. Które z reguły sprowadzają się wyłącznie do wyboru odpowiedniego farmaceutyku, między wierszami trzeba też robić dobre miny aby sprawić by pacjent zaufał, gdyż efekt placebo może sprawić, że nawet źle dobrany lek zadziała :-) Bywa też odwrotnie.

Mało kto wie, że "Noli nocere/Primum non nocere – Przede wszystkim nie szkodzić." nigdy nie wchodziło w skład lekarskiej przysięgi http://pl.wikipedia.org/wiki/Przyrzeczenie_Lekarskie - w zamian jest przyrzeczenie szczepienia;-) w postaci: "według najlepszej mej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom"

Z powyższych powodów coraz większym zaufaniem cieszy się medycyna holistyczna, która bardzo przestrzega kierowania się zasadą "Primum non nocere". Która też bierze pod uwagę inne ważne czynniki mające wpływ na zdrowie człowieka (np. typu HUDP które opisałem tu https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1556501871228385 )
http://www.holos.cz/pl/medycyna-holistyczna - brzmi to miejscami niestety trochę sekciarsko "Trzeba leczyć człowieka, nie chorobę" chociaż kwestia rozumienia takiego zapisu. Jeśli ktoś przychodzi z dyndającym włókniakiem do usunięcia bo mu przeszkadza to nie trzeba leczyć człowieka, wystarczy trzymać się procedur typu EBM aby dobrze zdiagnozować i dobrze usunąć ;-) Oczywiście w bardziej skomplikowanych kwestiach jest inaczej.


Wracając do EBM.

Pacjentom aby przekonać do terapii podaje się zwykle zmanipulowane dane, raz operuje ryzykiem bezwzględnym raz względnym. Niestety ludzie wytrenowani już w podstawówce aby na matematyce nie myśleć nie dociekać, a gdy słyszą procenty pojmują tylko ich najprostsze znaczenie. Nie zapytają czego to dotyczy, nie zapytają o wielkość grupy, nie poproszą o konkretne liczby.
Ludzie często bez żadnego wykształcenia matematycznego gdy słyszą, ze jeśli poddadzą się ryzykownej interwencji to być może unikną jakiejś choroby z szansą 1:10tys to intuicyjnie śmieją, się, że prędzej mnie trafi grom z jasnego nieba. Natomiast jeśli poda im się tą samą liczbę ale jako ryzyko względne w procentach wychodzi, że interwencja o 50% zmniejsza ryzyko czegoś tam więc warto... itd.

To statystyczno - pseudonaukowe podejście objawia się czasem dość zauważalnie, intuicyjnie zauważalnie dla wielu w postaci kreowaniu chorób i niepotrzebnym ich leczeniu. Przykładowo sukcesy w walce z niektórymi typami raka to niestety porażka, nieporozumienie, brak zdrowego rozsądku i rozumienia matematyki. Wszyscy zapatrzeni się we wskaźniki: wyższa wykrywalność raka i lepszy wskaźnik przeżycia to owszem związek przyczynowo skutkowy, nie polegający jednak na tym, że leczy się raka, który bez leczenia na pewno by się rozwinął i zabił - o tym już pomyślą nieliczni.

Gerd Gigerenzer, profesor psychologii na Uniwersytecie w Chicago i dyrektor Harding Center for Risk Literacy bada podejmowanie decyzji przy niepełnym dostępie do informacji:
"Jest dokładnie odwrotnie. Współczynnik przeżycia zwiększa tzw. nadrozpoznawalność (ang. overdiagnosis ) czyli wykrywanie pseudochoroby, drobnych nieprawidłowości, które wprawdzie odpowiadają patologicznej definicji raka, ale za życia pacjenta nie rozwiną się na tyle, by dać najdrobniejsze nawet objawy. W przypadku nowotworu to stwierdzanie raka w stanie nieprogresywnym, przedinwazyjnym. Lepiej o nim nie wiedzieć (bo po co się denerwować?) i nie leczyć (bo po co narażać się niepotrzebnie na skutki uboczne terapii?), skoro i tak nie zdąży się rozwinąć i zagrozić życiu. Jednak jeśli się go "wyleczy" czyli np. chirurgicznie usunie, to jest duża szansa, że leczenie się powiedzie. W przypadku jednak prawdziwego raka on i tak się rozwinie, a leczenie w najlepszym razie może wydłużyć życie o miesiące ale i to jest temat bardzo kontrowersyjny"
http://wyborcza.pl/1,137662,17000749,Nieznajomosc_matematyki_zabija.html

Znacząca ilość ludzi, którzy zostali poddani leczeniu raka przez okres ostatnich dziesięcioleci, być może wcale nie chorowała na raka, jak przyznaje raport zlecony przez amerykański Narodowy Instytut Raka (NCI – ang. National Cancer Institute). Opublikowany na stronach internetowych renomowanego czasopismaJournal of the American Medical Association (JAMA), raport ten identyfikuje „nadrozpoznawalność” (ang. overdiagnosis) i błędną diagnozę jako ważne czynniki wpływające na dalszy rozwój tej ”plagi”, która doprowadziła do niepotrzebnego leczenia chemioterapią, radioterapią i operacjami milionów zdrowych osób.
http://faktydlazdrowia.pl/miliony-osob-zostaly-blednie-poddane-leczeniu-raka-przyznaje-raport-narodowego-instytutu-raka-usa/ (do zweryfikowania)
Opublikowany na stronach internetowych renomowanego czasopisma Journal of the American Medical Association (JAMA), raport ten identyfikuje „nadrozpoznawalność” (ang. overdiagnosis) i błędną diagnozę jako ważne czynniki wpływające na dalszy rozwój tej ”plagi”, która doprowadziła do niepotrzebnego leczenia chemioterapią, radioterapią i operacjami milionów zdrowych osób.
Na przykład rak piersi, niejednokrotnie nie jest rakiem piersi, lecz łagodnym stanem, jak np. rak nieinwazyjny przewodowy sutka (ang. ductal carcinoma in situ – DCIS). Jednak miliony kobiet z DCIS zostały błędnie zdiagnozowane jakoby miały raka piersi, i w konsekwencji poddane zostały leczeniu choroby, która prawdopodobnie nigdy nie spowodowałaby problemów zdrowotnych.
Podobnie u mężczyzn, neoplazja śródnabłonkowa stercza dużego stopnia (HG PIN – ang. high-grade prostatic intraepithelial neoplasia), rodzaj przednowotworowego prekursora raka, jest często źle leczona, jakby to faktycznie był rak." (
do zweryfikowania)
http://jamanetwork.com/journals/jama/article-abstract/1722196


"Praktyka onkologii w USA wymaga szeregu reform i inicjatyw, aby ograniczyć problem „nadrozpoznawalności” oraz błędnego leczenia raka, według grupy roboczej zatwierdzonej przez Narodowy Instytut Raka w USA. Być może najbardziej dramatyczne jest to, jak twierdzi grupa, że liczne przednowotworowe stany, w tym nieinwazyjny rak przewodowy sutka oraz śródnabłonkowa neoplazja stercza dużego stopnia, nie powinny być już dłużej nazywane ‚rakiem’ ” – tłumaczy na temat badania Medscape.com.
Źródła do zweryfikowania:
http://jama.jamanetwork.com/article.aspx?articleid=1722196
http://www.greenmedinfo.com/blog/has-cancer-been-completely-misunderstood
http://science.naturalnews.com/chemotherapy.html
http://science.naturalnews.com/prostate_cancer.html
http://science.naturalnews.com/breast_cancer.html

 profesor Gerd Gigerenzer z Uniwersytetu w Chicago, dyrektor Harding Center for Risk Literacy:
"Współczynnik przeżycia zwiększa tzw. nadrozpoznawalność (ang. overdiagnosis ) czyli wykrywanie pseudochoroby, drobnych nieprawidłowości, które wprawdzie odpowiadają patologicznej definicji raka, ale za życia pacjenta nie rozwiną się na tyle, by dać najdrobniejsze nawet objawy. W przypadku nowotworu to stwierdzanie raka w stanie nieprogresywnym, przedinwazyjnym. Lepiej o nim nie wiedzieć (bo po co się denerwować?) i nie leczyć (bo po co narażać się niepotrzebnie na skutki uboczne terapii?), skoro i tak nie zdąży się rozwinąć i zagrozić życiu. Jednak jeśli się go "wyleczy" czyli np. chirurgicznie usunie, to jest duża szansa, że leczenie się powiedzie. W przypadku jednak prawdziwego raka on i tak się rozwinie, a leczenie w najlepszym razie może wydłużyć życie o miesiące ale i to jest temat bardzo kontrowersyjny" za http://szczepienie.blogspot.com/p/koncerny-ukrywaja-badania-niewygodne.html




Czyli jak się zastanowić powyższe nieco wyjaśnia dlaczego w Polsce mamy niską zachorowalność na nowotwory, a stosunkowo wysoką umieralność. Chociaż w wielu wypadkach sprawa jest jednak taka jak się generalnie określa czyli większa wykrywalność zwłaszcza na wczesnym etapie ratuje życie (tak jest w przypadku np. RSM)
http://szczepienie.blogspot.com/2016/01/hpv-niebezpieczna-szczepionka.html

Kilka liczb
80% - o tyle zmniejszyła się umieralność kobiet chorych na RSM od wprowadzenia w Niemczech regularnych badań cytologicznych mimo, że tylko połowa kobiet bada się regularnie. Trend spadkowy nadal się utrzymuje.
4500 - liczba kobiet, które zachorują na RSM w 82 mln Niemczech rocznie
1500 - liczba kobiet, które umrą z powodu RSM w 82 mln Niemczech rocznie
3500 - liczba kobiet, które zachorują na RSM w 38 mln Polsce rocznie
2000 - liczba kobiet, które umrą z powodu RSM w 38 mln Polsce rocznie

Po wprowadzenia w Niemczech regularnych badań cytologicznych o 80% zmniejszyła się umieralność kobiet chorych na RSM, a trend spadkowy nadal się utrzymuje. Dlaczego nie skorzystać z tego doświadczenia? Mamy rekordową śmiertelność z powodu RSM i wiemy z czym ma związek, więc walczymy z tym poprzez szczepienia? http://szczepienie.blogspot.com/2016/01/hpv-niebezpieczna-szczepionka.html
http://www.rynekzdrowia.pl/Serwis-Onkologia/Polki-wciaz-umieraja-z-powodu-raka-szyjki-macicy,126244,1013.html
http://szczepienie.blogspot.com/p/hpv-szczepienia-wirus-brodawczaka.html








Dlaczego większość publikowanych badań naukowych jest błędna?
"Aż 90 % publikacji medycznych, będących źródłem wiedzy dla lekarzy, jest obarczona nieprawidłowościami."

"Naukowcy dopuszczają się manipulacji, ponieważ koncentrują się przede wszystkim na dokonaniu takich odkryć, które przyśpieszą ich karierę. Kwestie związane z prawidłową metodologią badań naukowych schodzą wówczas na drugi "

"Zgodnie z opracowanym przez Ioannidisa modelem matematycznym błędnych jest średnio:
- 80 % badań nierandomizowanych (najbardziej powszechnych);
- 25 % badań randomizowanych (stanowiących „złoty standard” badań medycznych)
- 10 % dużych badań radnomizowanych (stanowiących „platynowy standard” w nauce)"

Błędne badania upowszechniły na masową skalę różne praktyki medyczne, np. terapii hormonalnej u kobiet po menopauzie, podawania witaminy E w celu zmniejszenia ryzyka choroby serca, stosowania stentów w zapobieganiu atakom serca, podawania małych dawek aspiryny dla obniżenia ciśnienia krwi, zapobiegania zawałom i udarom.

http://journals.plos.org/plosmedicine/article?id=10.1371/journal.pmed.0020124

"Kiedy jakieś pięcioletnie badania na 10 tys. ludzi wykazują, że osoby przyjmujące witaminę X rzadziej chorują na nowotwór Y, to wydaje się, że powinniśmy móc zaufać ich wynikom. To z nich pochodzi nasza wiara, że zwiększone spożycie witaminy X jest dla nas dobre. Natomiast lekarze na ich podstawie przekazują pacjentom różne rekomendacje.

Jednak w rzeczywistości wyniki tego typu eksperymentów bardzo często zaprzeczają sobie nawzajem. W różnych badaniach raz okazywało się, że witaminy pomagają, a innym razem że nie pomagają zapobiegać nowotworom. Raz spożycie tłuszczów szkodzi na serce, a innym razem na serce szkodzi spożycie węglowodanów. [..] najbezpieczniej jest „całkowicie ignorować” wyniki większości badań epidemiologicznych, których średnio 80% i tak nie wytrzymuje próby czasu.

Trzeba pamiętać, że w ogromnej bazie danych, zawierającej rozmaite czynniki nagromadzone w eksperymentach, zawsze pojawiają się jakieś korelacje, które wyglądają na znaczące, ale są dziełem zwykłego przypadku. To tak jakby ze strumienia przypadkowych liter odczytywać ważne treści na podstawie kombinacji znaków, które akurat rzucą nam się w oczy, tłumaczy Ioannidis. Co więcej, nawet jeśli uda się badaczom ustalić rzeczywisty związek między stanem zdrowia a jakimś składnikiem odżywczym, nie oznacza to, że zwiększenie jego spożycia poprawi nasze zdrowie. Spożywamy bowiem tysiące składników, które – oddziałując na siebie – tworzą sieci złożonych powiązań. Modyfikacja dotycząca tylko jednego składnika wywoła „efekt fali” mający konsekwencje zbyt złożone, żebyśmy potrafili je ustalić w eksperymentach.

Nawet jeśli zmiana w zakresie jednego składnika w diecie spowoduje zmianę na lepsze w jednym aspekcie, istnieje duże prawdopodobieństwo, że w innych aspektach taka modyfikacja może wywołać pogorszenie. W efekcie te same manipulacje dietetyczne mogą być jednocześnie korzystne i szkodliwe. Dodatkowo nie znamy długotrwałych konsekwencji różnych modyfikacji dietetycznych, ponieważ badań w tym zakresie nie prowadzi się na tyle długo, żeby je ustalić. Na przykład nie wiemy, czy dieta „obniżająca cholesterol” w rezultacie wydłuży czy skróci długość życia, tego się nie bada. W zamian za to mierzy się łatwe do ustalenia „parametry zdrowia” (ciśnienie krwi, poziom glukozy, stężenie cholesterolu), chociaż od dawna wiadomo jest, że nie mają one w dłuższej perspektywie takiego wpływu na zdrowie, jakiego się oczekuje."

"W USA cały przemysł badań medycznych pochłania ok. 100 mld dolarów rocznie, ale zdaniem Ioannidisa, są to w dużej części pieniądze wyrzucone w błoto. „Szanse, że uzyskamy z nich użyteczną wiedzę, która wytrzyma próbę czasu, są znikome”, mówi badacz"
http://nowadebata.pl/2011/06/06/prawdy-polprawdy-i-klamstwa-w-naukach-medycznych/


 Dr Richard Horton, obecny redaktor naczelny The Lancet:
“Ta sprawa przeciwko nauce jest dosyć oczywista: duża część literatury naukowej, przypuszczam, że połowa, może najzwyczajniej w świecie być nieprawdziwa. Nadszarpnięta badaniami opartymi na zbyt małej próbie z mizernymi wynikami, niemającymi podstaw analizami wyjaśniającymi, jawnym konfliktem interesów a także z obsesją gonienia za modnymi trendami o małej wartości – nauka uczyniła zwrot ku ciemności."
http://www.thelancet.com/pdfs/journals/lancet/PIIS0140-6736%2815%2960696-1.pdf

Marcia Angell, lekarz i wieloletnia redaktor naczelna New England Medical Journal (NEMJ), kolejnego uznawanego za jeden z najbardziej prestiżowych żurnali:
 „Po prostu nie jest już możliwe, by wierzyć w większość publikowanych badań klinicznych, lub by polegać na osądach cieszących się zaufaniem lekarzy czy autorytatywnych medycznych wytycznych. Ze smutkiem wypowiadam ten wniosek, do którego doszłam bardzo powoli i z wielkim oporem podczas przeszło dwóch dekad mojej pracy jako redaktor New England Journal of Medicine.”
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2964337/

„Zawody medyczne są kupowane przez przemysł medyczny, nie tylko w kwestiach praktyki medycznej, ale także nauczania i badań. Instytucje akademickie tego kraju godzą się na to, by stawać się płatnymi agentami przemysłu farmaceutycznego. Uważam to za niegodne.” 
Arnold seymour Relman (1923 – 2014), Profesor Medycyny Uniwersytetu Harvard i były redaktor naczelny New England Medical



Więcej o błędach i nadużyciach w badaniach naukowych na których bazuje EBM:
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1576742652537640?pnref=story




Inne łatwo popełniane drobne błędy:

Poleganie na badaniach opisowych, które służą opisowi częstości występowania chorób w populacji w zależności od różnych cech.  Badanie uwzględnia tylko pacjentów z podobną diagnozą, wcale nie znaczy że trafną, i nie można uogólniać go do wszystkich pacjentów z populacji z daną chorobą, nie można też na jego podstawie tworzyć związki przyczynowo-skutkowo. Jedyne do czego badanie opisowe służy to jakaś obserwacja trendu danego zjawiska.
Podobnie jak badanie przekrojowe czyli badanie częstości choroby / badanie rozpowszechnienia choroby  Badania tego rodzaju nie oceniają występowania związku przyczynowo–skutkowego, wymagają zorganizowania możliwe dużej próby i niosą ze sobą spore ryzyko błędu.

Meta-analizy - czyli kamienie milowe niby potwierdzające pewność wielu badań naukowych. Meta analizy czasem sensowne, czasem nie, jest to wtórne odkrywanie wiedzy poprzez wyszukiwanie informacji z opublikowanych już, często starych źródeł. Jeśli źródeł jest bardzo dużo i są zbudowane w taki sam sposób, wyciąganie wniosków jest sensowne, natomiast gorzej jest w sytuacjach odwrotnych, gdy metaanaliza dotyczy czasem nawet kilku badań czasem nawet o innej metodologii, miejscu wykonania itd.

Ryzyko względne - Łudzi się ludzi chwytliwymi hasłami w stylu: Mammografia zmniejsza ryzyko zgonu na raka piersi o 25% czyli daje 25% spadek śmiertelności! Problem w tym, że jest to ryzyko względne, istotna jest zapadalność na raka wśród kobiet... Pacjentki są przekonane, że 25 proc. odnosi się do wszystkich kobiet w ogóle, tymczasem liczba ta dotyczy tylko tych, które mają nowotwór sutka Jedna ocalona kobieta na 1000 - to jest jasna i klarowna informacja.
Więcej na temat bezsensowności mammografii, ryzyka z nią związanego i powodów dla których np. Szwajcaria z niej zrezygnowała tutaj: https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/787846544596173/


Podawanie ryzyka w wartościach względnych jest bardzo mylące. Dwu-, trzy-, pięciokrotny wzrost ryzyka brzmi alarmująco, tak naprawdę nie mówi nic - tak długo, jak nie wiemy, jakie jest ryzyko bezwzględne. Jeśli wynosi ono tysięczną część promila (czyli jeśli dotyczy zaledwie kilku osób na całą populację Ziemi) - jego pięcio- czy nawet dziesięciokrotny wzrost ciągle trzyma nas w bezpiecznym obszarze "prędzej mnie trafi grom z jasnego nieba".
http://www.pzh.gov.pl/oldpage/przeglad_epimed/55-12/5512_29.pdf

Niestety, zdarza się, że aby przekonać pacjenta do jakiejś formy terapii, podaje się jej korzyści w wartościach względnych (to są duże, imponujące liczby, np. lek pomaga 60 proc. pacjentów), a możliwe skutki uboczne - w wartościach bezwzględnych (tu występują małe liczby - np. u jednej osoby na 100). Może się okazać - po porównaniu, ze skutki uboczne dotyczą większej liczby pacjentów niż otrzymane korzyści!

Często w ten sposób dane podaje producent szczepionek. Zresztą w podobny sposób radzi się lekarzom jak maja rozmawiać z pacjentem. Przykładowo w poradniku z mp.pl pt. "Jak postępować z rodzicami, którzy wahają się z wyrażeniem zgody na szczepienie dziecka?" napisano:
"Kluczową sprawą jest formułowanie przekazu. Informację o jednakowych wynikach należy przedstawić w postaci zysków (dobre strony) [..] Zakładając, że ryzyko może wywołać niepokój, stwierdzenie „szczepionka jest w 99% bezpieczna” odniesie lepszy skutek niż uwaga „istnieje 1% ryzyka wystąpienia działań niepożądanych [..]”
"Proszę wyjaśnić, że zaburzenia neurologiczne, które niepokoją mamę i neurologa, były już obecne przed szczepieniem"
z
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/838689289511898/
http://www.mp.pl/szczepienia/artykuly/wytyczne/show.html?id=89757

Na całym świecie istnieją poradniki o tym jak skutecznie straszyć pacjenta. Mieszanie liczbami, ryzyko względne, bezwzględne, Afryka czy Europa sprzed 100 lat, nie tuż przed wprowadzaniem szczepień, a dziesiątki lat przed (kiedy dane były najgorsze) - generalnie wszystko jedno, wystarczy, że na koniec wyjdzie, że np. odra jest bardzo niebezpieczna:
http://www.impfungen-und-masern.de/masern.html - o takich metodach w Niemczech
http://szczepienie.blogspot.com/p/odra-szczepienia-smiertelnosc.html - o śmiertelności odry


Inny, bardziej trafny przykład:

W październiku 1995 r. komitet bezpieczeństwa leków w Wielkiej Brytanii wydał ostrzeżenie, że trzecia generacja doustnych środków antykoncepcyjnych dwukrotnie (czyli o 100 proc.) zwiększa ryzyko wystąpienia zakrzepów krwi. Informacja ta została przekazana listownie do 190 tys. lekarzy, farmaceutów i szefów jednostek zdrowia publicznego, i ogłoszona w mediach. Wybuchła panika. W efekcie w kolejnych latach liczba aborcji wzrosła o 25 tys., a liczba ciąż u dziewcząt poniżej 16. roku życia - o blisko 1000.

Jak duże było w tym wypadku 100 proc.? Zażywanie pigułki zwiększało niebezpieczeństwo powstania zakrzepów u jednej kobiety na 7000 do dwóch kobiet na 7000."

Przykład przewrotny bo w większości przypadków spraw, które dotyczą przeciętnego nie przewlekle chorego kowalskiego (poza przypadkami skrajnymi) interwencja bywa gorsza niż jej brak.

Przykłady nieprawidłowego pojmowania i rozumienia zwykle pewnych zagadanień matematycznych często przez wybitne utytułowane autorytety wrzucam na swoją tablicę pod hasłem "logika prowacków": https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1558766961001876
Do najbardziej znanych należy powszechnie powtarzany przez każdego lekarza cytat: "szczepienie wiąże się z minimalnym ryzykiem, ale o wiele mniejszym niż brak szczepienia i powikłania po chorobie, której można uniknąć"
Oczywiście to jest prawda. Ale tylko w świecie w którym wszyscy chorują na daną chorobę. W rzeczywistym świecie np. w Polsce na polio nie chorował nikt od 30 lat, oczywiste jest więc, że powyższe zdanie w obliczu takich faktów jest nieprawdziwe. Zwłaszcza, że ofiar z powodu poszczepiennego porażenia jest wiele..
Dlatego aby powyższe zdanie było prawdziwe koniecznie trzeba uwzględnić szansę na zachorowanie w czasie działania ochrony poszczepiennej, tematykę szerzej opisuję tutaj:
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1558766961001876







Wracając do wad EBM.

Lekarzami nawet naukowcami wbrew pozorom nie zostają ludzi najmądrzejsi ale raczej pod pewnymi względami zdolniejsi od innych. Liczy się odtwórczość, dobra pamięć typu ZZZ, umiejętność radzenia sobie z biurokracją itd.  Niestety tak się składa, że inteligencja, wiedza, formalne wykształcenie znacząco wykraczają poza posiadane zdolności do analitycznego myślenia, czyli po prostu rozsądnego, naprawdę racjonalnego tego czegoś co nazywa się mądrością i co wcale nie jest równoważne z ilością wiedzy jaką człowiek "zdobył" a prędzej doświadczeniem, ani błyskotliwością czyli różnym tam typom inteligencji. Niestety to wszystko jest mocno wymieszane, często perspektywa lepszych zarobków jest silniejsza niż rzetelność, stąd efekty są jakie są.

Warto też, zauważyć, że lekarze inaczej podchodzą do siebie i swojej rodziny i inaczej leczą pacjentów. To fakt, przykładowo:

"Badania wykonane w Szwajcarii w 1993 r. wykazały, że blisko 16 proc. kobiet w tym kraju poddało się bardzo inwazyjnej operacji usunięcia macicy. Niemniej, kiedy analogiczne statystyki wykonać wyłącznie na grupie kobiet - lekarek oraz małżonek lekarzy, odsetek ten spada do 10 proc."
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1578653655679873?pnref=story (to także źródło z którego wyciągam jak leci większość argumentów)

i dwie anegdoty:

"Dr Mendelsohn wspomina o lekarzu z Los Angeles, który odmówił zaszczepienia swojego siedmiomiesięcznego dziecka. Lekarz ten oświadczył podobno: „Jestem zaniepokojony tym, co może się zdarzyć, gdy wirus szczepionki nie tylko daje małą ochronę przed odrą, ale może też pozostawać w organizmie, działając w sposób, o którym niewiele wiemy”. Co ciekawe, ten sam lekarz nadal szczepił własnych pacjentów i usprawiedliwiał to postępowanie, twierdząc, że: „jako rodzic mam luksus własnego wyboru tego, co jest najlepsze dla mojego dziecka. Jako lekarz muszę jednak akceptować zalecenia swojego zawodu”.
http://tinyurl.com/q2vm7v7  justpaste  .it/hioy

"Lekarze unikają antybiotyków" http://i.imgur.com/6BD1UWx.jpg



Na koniec porada:

" Co robić, żeby rozumieć?

1. Pytaj, jakie jest ryzyko bezwzględne

Często rzuca się określeniami typu "100-proc. wzrost ryzyka" lub pięciokrotność ryzyka. To brzmi zatrważająco, ale zawsze wtedy warto dociekać, jakie jest ryzyko wyjściowe. Jeśli (to jest przykład całkowicie zmyślony) się okaże, że jedzenie jabłek daje 100-proc. wzrost ryzyka zachorowania na pewną egzotyczną przypadłość, na którą cierpi siedem osób na Ziemi, to czy warto odmawiać sobie owoców? Stuprocentowy wzrost ryzyka oznacza, że wyniesie ono nie jak jeden do miliarda, tylko jak dwa do miliarda. Prawie zero.

Proś o podanie informacji w liczbach, a nie w procentach. Zapytaj: jeśli 100 osób będzie przyjmować ten lek przez pięć lat, a inne 100 osób nie będzie go przyjmować, co pokażą wyniki po pięciu latach?

2. Nie pytaj lekarza, co by ci doradzał. Zapytaj, co by doradził swojej siostrze lub matce.

To pomaga zmienić perspektywę spojrzenia i skoncentrować się na faktycznych korzyściach i niebezpieczeństwach terapii.
"
Cytat pochodzi z  https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1578653655679873?pnref=story (to także źródło z którego wyciągam jak leci większość argumentów)



Przykład Indii:
"Niektóre kliniki i lekarze grają nieczysto, wmawiając niewykształconym kobietom konieczność kosztownych zabiegów, które rujnują im zdrowie i pogrążają w długach.
[..]
Na lekarzy wywierana jest presja zarówno ze strony szpitala, jak i pacjentów, by decydować się na operacje. Szpital zarabia, a pacjent oczekuje szybkich rozwiązań - tłumaczy "Outlookowi" endokrynolog z dużego szpitala w Delhi. - Wszyscy widzą, co się dzieje, ale odpowiedzialność zrzucają na pacjenta, bo to w końcu do niego należy ostateczna decyzja.
"Zjawisko coraz liczniejszych niepotrzebnych operacji jest znane nie tylko na prowincji. Indyjska Rada Badań Medycznych zwraca uwagę, że jeden z największych szpitali w Delhi wykonał w ub.r. o 60 proc. operacji więcej niż rok wcześniej przy tej samej liczebności zespołu. Jednak, zauważa Rada, dopóki jakiś pacjent nie pozwie szpitala, nie ma prawnej możliwości, by się temu przyjrzeć.
[..] w biednym stanie Chhattisgarh w środkowych Indiach chirurdzy mogli niepotrzebnie usunąć macice nawet 7 tys. kobiet. Wcześniej przeprowadzano tam niewiele zabiegów histeroktomii, dziś stan przoduje w statystykach. Lekarze straszyli kobiety - nawet te, które przyszły z bólem pleców - że jeśli nie zgodzą się na operację, to umrą na raka. Najmłodsza pacjentka miała 18 lat. - Panika i strach nie dały nam wyboru - mówi jedna z poszkodowanych kobiet, która nie będzie mogła mieć więcej dzieci.

Zjawisko jest znane nie tylko w Indiach. Według pisma "Journal of the American Medical Association" w USA 12 tys. osób umiera co roku na skutek operacji, których nie potrzebują."

Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,76842,13461517,Slony_rachunek_za_okaleczenie_w_Indiach.html#ixzz3Wlx0EscU"



Ponieważ lekarze zarabiają od liczby zleconych chemioterapii dochodzi czasem do wynaturzeń np.
"Dr Farid Fata, uznany lekarz, przyznał przed sądem, że świadomie diagnozował raka u zdrowych pacjentów i przepisywał im szkodliwą chemioterapię żeby zarobić. Wiedział, że chemia nie miała medycznych uzasadnień. Dopuścił się oszustw na 35 mln $ i zaszkodził pacjentom, niekiedy śmiertelnie."
"Zdrowym ludziom wmawiał, że są chorzy na raka. Podawał przeterminowane lekarstwa, substancje toksyczne lub kilka razy zwiększone dawki leków. Przyjął ponad pięciuset pacjentów i przeprowadził blisko 9 tys. niepotrzebnych zabiegów chemioterapii. Choć wszystko brzmi jak scenariusz tragicznego filmu, historia przytrafiła się naprawdę w Stanach Zjednoczonych. Lekarz oszust został właśnie skazany na 45 lat więzienia."
http://natemat.pl/148311,lekarz-oszust-wmawial-zdrowym-ludziom-ze-maja-raka-przeprowadzil-ponad-9-tys-niepotrzebnych-zabiegow-chemioterapii
http://www.inquisitr.com/1485160/prominent-michigan-cancer-doctor-pleads-guilty-i-knew-that-it-was-medically-unnecessary/
http://www.wxyz.com/news/cancer-doctor-farid-fata-pleads-guilty-to-16-counts-of-healthcare-fraud-misdiagnosing-patients



Błąd lekarski, źle przepisane leki, niekorzystne skutki operacji lub skutki uboczne leków zabijają 225 tys. Amerykanów rocznie. (JAMA nr 284 s. 483-485)
Z czego 12000 umiera na skutek niepotrzebnie przeprowadzonej operacji (Leape 1992, Unnecesary surgery, Ann. Rev. Pub.Health nr 13. s. 363-383)



Nadużywanie opieki medycznej - nadrozpoznawalność i uporczywe leczenie
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/26551354
https://desdaughter.wordpress.com/2015/11/13/overuse-of-medical-care-overdiagnosis-and-overtreatment-questioned/



Mniej pewne informacje z różnych źródeł ale w podobnym temacie to wrzucam:

“Czy lekarze informują pacjentów o tym, że w przypadku raka piersi u kobiet przeżywalność w okresie 10 lat po rozpoznaniu wynosi 90% bez poddawania się chemioterapii i 92% po zastosowaniu chemioterapii?"
http://www.rak-stop.pl/

Wg. oficjalnych szacunków 15% diagnoz jest błędna, ale tylko połowa lekarzy świadomych błędu się do niego przyznaje. 6tys przedmiotów rocznie jest zaszywanych w ciele podczas operacji. w USA lekarz może zgarnąć nawet 160tys dolarów rocznie za przepisywanie określonych recept pacjentom. Tylko 40% personelu myje ręce przed operacją w odpowiedni sposób, gronkowiec króluje. Nieczytelny charakter pisma lekarzy powoduje 7tys zgonów rocznie.
http://onet.tv/k/buzzfeed/przerazajace-fakty-na-temat-lekarzy/rw22db

W Australii przeanalizowano dane statystyczne za lata 1990-2004 dotyczące wyników leczenia 22 rodzajów raka. Stosowanie chemioterapii zwiększa szanse na 5 letni okres przeżycia tylko o 2,2% http://germanska.pl/index.php/medycyna-wspolczesna/co-to-oznacza/chemioterapia/skutecznosc-chemioterapii

Na koniec anegdotka w postaci cytatu:
prof. Zbigniew Religa jako minister zdrowia powiedział: "gdy lekarze przez niemal rok strajkowali to śmiertelność chorych spadła o 30%" - czyli ponad 150 tys zgonów mniej.
z http://www.kazimierzpiotrowicz.pl/?p=633

Polska służba zdrowia
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/836426136404880/
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/823526144361546/

https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/814075218639972/








Interesujący tekst Piotra Orliński z archiwum Nieznanego Świata - Nr 10/2013

"Są obecne w telewizji, gazecie, Internecie, na billboardach i w radiu. Mówią o nich specjaliści, wynajęte gwiazdy ekranu, sąsiedzi. Obiecują rewelacyjne skutki, poprawę zdrowia i lepsze życie. Reklamy boskich specyfików

Ślepo wierzymy, że zachwalane pastylki uratują nas przed bólem, cierpieniem i milionami dolegliwości. Łykamy garściami, bo dostaliśmy te środki od lekarzy – profesjonalistów w dziedzinie medycyny. A czy zastanawialiście się nad skutkami ubocznymi „fenomenalnych leków”? Czy w ulotkach zamieszczono wyłącznie prawdziwe informacje? Czy lekarze naprawdę tak dobrze znają się na wszystkim? Czy myśleliście o tym, że możecie być zdrowi bez łykania tych wszystkich kolorowych pigułek?
Obalmy medyczne mity, które są nam wpajane od lat!


Mit 1: Leki są bezpieczne

Działania niepożądane leków są trzecią przyczyną zgonów, zaraz po chorobach serca i raku.
Benoksaprofen – preparat przeciwreumatyczny i przeciwzapalny. Miał być światowym bestsellerem. Masowo przepisywali go lekarze w Danii, Niemczech i Wielkiej Brytanii, dopóki nie ujawniono ofiar jego skutków ubocznych. Te skutku uboczne to poważne uszkodzenia wątroby, a niekiedy również śmierć pacjenta
Lek został wycofany z rynku amerykańskiego w 1982 roku, gdy stwierdzono 27 zgonów i 200 przypadków niewydolności wątroby oraz nerek. W 1985 r. firma farmaceutyczna Eli Lilly, która wypuściła ów lek na rynek, dobrowolnie przyznała się do ukrywania faktów dotyczących zgonów. Kara? 25 000 dolarów.

Drukowana przez nas bardzo ważna poznawczo publikacja pochodzi ze strony internetowej www.coachingzdrowia.pl. Jej założyciel i zarazem autor artykułu Piotr Orliński jest – tak, tak, to nie pomyłka – magistrem farmacji, a jednocześnie zdeklarowanym zwolennikiem naturalnych terapii leczenia. Strukturę o nazwie Coaching Zdrowia powołał do życia w marcu 2012 r. i odtąd – jak mówi – szuka sposobu dotarcia do jak najszerszego grona odbiorców poprzez szkolenia, bezpłatne wykłady oraz prezentacje w sieci (ebooki, mailing itp.). Jest członkiem American Board of NLP, American Board of Hypnotherapy i Time Line Therapy Association.
Nie powstrzymało to jednak innej firmy Merck do rzucenia w 1999 r. na rynek tego samego leku ze zmodyfikowaną zaledwie jedną cząsteczką i nową nazwą - Vioxx® (rofekoksyb). Trzyletnie badanie APROVE wykazało, iż 25 mg rofekoksybu, które miało zapobiegać nawrotom polipów jelita grubego, podwyższało częstotliwość występowania zawałów serca i udarów mózgu wśród badanych. Preparat został ponownie wycofany z rynku 30 września 2004 r. Pozostał jednak w organizmach 80 milionów osób, którym trwale uszkodził krwioobieg, przyśpieszając twardnienie naczyń krwionośnych, powodując wylewy i wzrost ciśnienia krwi. Firma musiała pożegnać się z 11 procentami dochodów i 2,5 miliardami dolarów rocznego obrotu. Mimo iż przed wycofaniem leku z rynku zachowywała się skandalicznie, gdyż chcąc uciszyć jednego z naukowców, groziła mu przerwaniem jego kariery, ostatecznie wypłacono poszkodowanym chorym miliard dolarów odszkodowania.

Czy to wyjątek od reguły? Niestety nie.

Według badań, niepożądane działania leków są trzecią przyczyną zgonów, zaraz po chorobach serca i raku. W Anglii liczba zgonów spowodowanych skutkami ubocznymi leków jest aż 3 razy większa od liczby ofiar wypadków drogowych.
Najbardziej niepokojąca okazuje się jednak nagminna praktyka koncernów farmaceutycznych, polegająca na usuwaniu z rynku niebezpiecznych leków dopiero wtedy, gdy ich sprzedaż przyniesie odpowiedni zysk i gdy uzbiera się spora liczba pozwów sądowych. Na tym zresztą się nie kończy, gdyż substancja chemiczna powraca do obiegu, tyle że pod inną nazwą, z innym wskazaniem leczniczym i inną grupą docelową.

Mit 2: Leki są skuteczne

Na 78 „nowych” zarejestrowanych leków tylko 17 zawierało całkowicie nowy składnik aktywny. Zwiększoną skuteczność miało zaledwie 7 z nich.

Prawie każdy z nas spotkał się zapewne z sytuacją, gdy lek, który pomógł jednej osobie, był całkowicie bezużyteczny dla drugiej. Odpowiedzialne za to są nasze geny. Na szczęście istnieje dziedzina zwana farmakogenetyką, która bada skuteczność działania leku w zależności od genotypu pacjenta. Pozwala ona za pomocą łatwego testu DNA ustalić, czy pacjent odniesie jakiekolwiek korzyści z przyjmowania danego leku. Dr Allen Rosses, genetyk i były wiceprezes ds. genetyki międzynarodowego koncernu GSK, uważa, że 90% leków działa w zaledwie 30-50% przypadkach pacjentów.

Obecnie skuteczność poszczególnych grup lekarstw wynosi:

  • alzheimer - 30%,
  • astma - 60%,
  • arytmia - 60%,
  • depresja (SSRI) - 62%,
  • cukrzyca - 57%,
  • nietrzymanie moczu - 40%,
  • migrena (ostra) - 52%,
  • migrena (profilaktyka) - 50%,
  • onkologia - 25%,
  • reumatoidalne zapalenie stawów - 50%,\
  • schizofrenia - 60%.

Naukowcy z Adelphi University w Gaden City przeprowadzili badanie, które pokazało, że alternatywne metody leczenia mogą mieć większą skuteczność niż współczesna medycyna. Zebrali oni trzy grupy pacjentów cierpiących na depresję. Pierwsza przyjmowała lek przeciwdepresyjny (sertralinę), druga przez miesiąc dwa razy w tygodniu uczęszczała na psychoterapię, natomiast trzecia zażywała placebo (substancję obojętną, niemającą wpływu na stan zdrowia pacjenta). Gdy po 8 tygodniach sertralina i placebo nie przynosiły efektów, zmieniano środki na inne. Po 16 tygodniach efekty terapeutyczne wszystkich grup okazały się bardzo zbliżone, wskutek czego nie mogły być istotne statystycznie.
Lekarze często przekonują o zwiększonej skuteczności określonych specyfików. Jednak Raport FDA z 2002 r. ujawnił, że na 78 „nowych” zarejestrowanych leków, tylko 17 zawierało całkowicie nowy składnik aktywny. Zwiększoną skuteczność miało zaledwie 7 z nich.



 Mit 3: Wiarygodne badania kliniczne

Przypadki zgonów w czasie badań klinicznych są traktowane jako tajemnica handlowa firmy i z tego powodu nie muszą być ujawniane odpowiednim urzędom.

Gdy firma farmaceutyczna stara się wprowadzić nowy lek na rynek, zawsze musi określić grupę docelową pacjentów oraz potencjalne schorzenie, na które specyfik będzie pomagał. Czasami ludzie chorzy stanowią zbyt mały rynek zbytu, dlatego, by zwiększyć zyski i móc przepisywać lek dzieciom i osobom starszym, zmienia się działanie niepożądane na wskazanie terapeutyczne. Nowy hit rynkowy ma zapewnić olbrzymie dochody, a sama choroba staje się sprawą drugorzędną.
Eli Lilly stworzyła kolejny niebezpieczny lek. Początkowo leki przeciwdepresyjne były stosowane jedynie w szpitalach. Mały rynek skłonił firmę farmaceutyczną do wykorzystania efektu ubocznego – utraty wagi – jako pożądanego rezultatu zażycia fluoksetyny. Otyli zawsze stanowili dla koncernów farmaceutycznych interesującą grupę. Nietrudno bowiem znaleźć osoby, które uważają się za grube, a innym można to wmówić za pomocą reklam. Jedynym problemem w rejestracji fluoksetyny jako środka do walki z nadwagą był brak udokumentowanych badań klinicznych. Dlatego Eli Lilly postanowiła zarejestrować lek jako środek przeciwdepresyjny, by – po dopuszczeniu do obrotu – rozszerzyć wskazania o dodatkowe schorzenia. W taki sposób stworzono Prozac, który paradoksalnie odbijał się na zdrowiu pacjentów w postaci myśli i prób samobójczych. Firma skutecznie ukrywała śmiertelne skutki przyjmowania leku. Jak?
Metoda „upiększania” badań klinicznych jest prosta. Polega głównie na zastąpieniu drastycznych faktów innym, delikatniejszym sformułowaniem. Przykład? Jeżeli pięć osób próbuje popełnić samobójstwo, z czego dwóm się to udaje, to w protokole badań może pojawić się określenie, że pięć osób doświadczyło reakcji niespecyficznych.
Istnieje jeszcze inny sposób - staranny i długotrwały proces doboru osób biorących udział w badaniach klinicznych. Eli Lilly w zredagowanej dla lekarzy ulotce na temat leku informowała, iż 11 000 osób brało udział w badaniach, z czego 6 000 było leczonych fluoksetyną. Tak naprawdę udział w badaniu brało 1730 pacjentów. Należałoby jeszcze sprecyzować, co oznacza stwierdzenie brało udział. Osoby, które uczestniczyły w badaniu, zażywały lek przez co najmniej jeden dzień. Później były odsuwane ze względu na niepożądane działania lub brak widocznych efektów.
W sumie 4-tygodniowe badania ukończyło z 11 000 osób zaledwie 286, a 86 chorych przyjmowało lek dłużej niż 3 miesiące. Efekty uboczne dotykały 90% pacjentów, a w 15-20% fluoksetyna powodowała depresję. Przypadki zgonów w czasie badań klinicznych są traktowane jako tajemnica handlowa firmy i z tego powodu nie muszą być ujawniane odpowiednim urzędom. Oznacza to, iż obecnie jesteśmy w większym stopniu chronieni przed wadliwymi samochodami, niż przed lekami, które bardziej szkodzą, niż leczą.



Mit 4: Rządowi eksperci są niezależni

75% czołowych naukowców jest opłacana przez branżę medyczną.

Branża medyczna jest doskonałym przykładem zależności od autorytetów. Osoby nazywane „liderami opinii” to eksperci z wieloletnim doświadczeniem i ugruntowaną opinią zawodową. Ich zadaniem jest pisanie na zamówienie pozytywnych artykułów, a oficjalne wynagrodzenie wspomnianych osób to stała pensja za doradzanie, konsultacje lub pełnienie funkcji rzecznika prasowego.
Obecnie uważa się, że 75% czołowych naukowców jest opłacana przez branżę medyczną. Udowadnia to przykład rządu Wielkiej Brytanii, który zasięgał porady u naukowców w odniesieniu do skuteczności szczepionek oraz zagrożeń świńską grypą. Wierzono, że informacje decydujące o wydaniu milionów funtów będą bezstronne. Rok później okazało się, że większość doradców była powiązana finansowo z producentami szczepionek.



Mit 5: Lekarze są dobrze poinformowani

Idąc do lekarza wierzymy, że postawi trafną diagnozę i przepisze skuteczny lek. Jednak to jego producent decyduje, jakie informacje upublicznić, a jakie zataić. Mimo szczerych chęci lekarza nie jest on w stanie podać nam w 100% bezpiecznego leku. Potwierdza to Instytut Medycyny, który przeanalizował 175 ulotek skierowanych do lekarzy. Aż 94% zawierało mylące bądź fałszywe informacje o produkcie.


Mit 6: Nie ma ludzi zdrowych, są tylko ludzie źle zdiagnozowani

W latach 50-tych istniało 100 różnych postaci depresji. W 1994 roku było ich już ponad 300.

We współczesnym świecie granica między dolegliwością – schorzeniem a chorobą jest mocno rozmyta. Jesteśmy przekonani, że w każdym z nas kryje się jakaś choroba. I koniecznością jest łykanie magicznych pigułek.
W diagnostycznym i statystycznym podręczniku zaburzeń psychicznych Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychiatrycznego przedstawiono zjawisko na przykładzie depresji. W latach 50-tych istniało 100 różnych postaci depresji, natomiast w 1994 r. było ich już ponad 300. Obecnie ludzie szczęśliwi są mocno podejrzani: Mówi pan, że nic pana nie trapi, śpi pan spokojnie i ma pan hobby? Hmm, chyba mamy tu do czynienia z mechanizmem wyparcia. Proszę się nie martwić, są specjalne techniki, które wydobędą z pana ten ukryty smutek. Na razie przepiszę nowy lek przeciwdepresyjny, który z pewnością panu pomoże. Tylko proszę uważać, bo może pan się stać agresywny lub popełnić samobójstwo.
Z pewnością nie ma osoby, która nigdy nie odczuwałaby przygnębienia. Obniżenie nastroju, zmiana samopoczucia to stan fizjologiczny, który nie wymaga leczenia. Błędne jest myślenie, że „magiczna pigułka” rozwiąże wszystkie problemy i jest potrzebna każdemu. To wina przemysłu farmaceutycznego, który reklamuje choroby, a nie leki.
Największym oszustwem jest upowszechnianie nieistniejących schorzeń, takich jak ADD (zaburzenia koncentracji uwagi), lub ADHD (zespół nadpobudliwości ruchowej z deficytem uwagi). Okłamany przez reklamy sfrustrowany rodzic faszeruje dziecko pochodnymi amfetaminy, zapakowanymi w małą pigułkę o ładnej nazwie. Żądne zysku firmy wykorzystują ludzką naiwność. Niestety nie są znane konsekwencje stosowania tak silnych związków psychotropowych na mózg rozwijającego się dziecka, ponieważ w tej mierze nie przeprowadzono na nieletnich żadnych długoterminowych badań.
Na nadpobudliwość dzieci wpływ mogą mieć sztuczne barwniki, dodatki smakowe i zapachowe oraz konserwanty. Potwierdza to czasopismo medyczne The Lancet, które w 1985 r. opublikowało wyniki badań mówiące o poprawie u 79% nadpobudliwych dzieci. Okazało się, że wystarczyło wyeliminować z diety wymienione składniki.



Mit 7: Pracujemy dla dobra naszych pacjentów

Dla firmy farmaceutycznej nazwa potrafi być ważniejsza od samego leku.

Patent – magiczne słowo, które napędza cały przemysł farmaceutyczny. Z finansowego punktu widzenia coś, co nie da się opatentować, jest bezużyteczne. Patent zapewnia nieprzerwany zysk przez 20 lat, o ile lek nie zostanie wcześniej wycofany z powodu niepożądanych działań popartych pozwami sądowymi.
Historia wprowadzenia na rynek insuliny ludzkiej jest typowym przykładem na to, że dla firmy farmaceutycznej ważniejsza jest nazwa niż lek.
Pierwszy zastrzyk insulinowy podano w 1922 roku 14-letniemu Leonardowi Thomsonowi. Rok później odkrywcy sprzedali patent na insulinę uniwersytetowi w Toronto za przysłowiowego dolara.
Świńska insulina nie miała konkurencji przez ponad 60 lat. Okazała się tania w produkcji i mało kosztowała, co dla osób uzależnionych od jej przyjmowania do końca życia, było korzystne.
W 1982 roku pojawiła się na rynku nowa, syntetyczna insulina, którą przebadano jedynie na 17 osobach. Jest ona otrzymywana za pomocą inżynierii genetycznej i dla odmiany nazwano ją insuliną ludzką.
W okresie trzech lat Brytyjskie Stowarzyszenie Diabetologiczne zebrało ok. 3000 listów pacjentów skarżących się na skutki uboczne. Była w nich mowa głównie o alergii i utracie przytomności. Mimo to nie pozostawiając diabetykom wyboru, wycofano insulinę świńską. Była ona dobra dla pacjenta i systemu opieki zdrowotnej, ale zła z punktu widzenia zysku firm farmaceutycznych. Mógł ją produkować każdy, a wykupienie praw patentowych nie kosztowało dużo, co przekładało się na niski koszt leku.



Mit 8: Jesteśmy o krok od przełomowego odkrycia

Tak naprawdę jesteśmy dla nich tylko „ludzkim towarem”.

W 1971 roku rozpoczęto wojnę z rakiem. Okazało się jednak, że 25 lat badań i 39 miliardów dolarów to za mało, by skutecznie pomóc chorym. Nadal 5-letni okres przeżywalności pacjentów po chemio- i radioterapii oscyluje na poziomie 5%.
Największe zyski firmom farmaceutycznym przynoszą osoby przewlekle chore. Nieprzydatne są osoby zdrowe lub martwe. Stały i wysoki dochód przynoszą ludzie cierpiący m.in. na artretyzm, astmę, cukrzycę, raka, nadciśnienie.
W okresie 23 lat odnotowano wzrost zachorowań na białaczkę (o 17%), nowotwory mózgu (o 26%), raka piersi (o 25%) i jąder (o 41%). Dopóki leczenie będzie przynosiło zyski w wysokości 200 miliardów rocznie, skuteczny lek nie zostanie wynaleziony.
Najbardziej wiarygodną opinię o rynku farmaceutycznym sformułowała Gwen Olsen, która przez 15 lat pracowała jako reprezentant gigantów farmaceutycznych, a w 2007 roku uzyskała nagrodę Human Rights Award za swoją działalność humanitarną. Powiedziała ona: Chcę obalić mit, że przemysł farmaceutyczny ma na celu poprawę zdrowia i leczenie. W rzeczywistości jego celem jest utrzymywanie chorób i zarządzanie objawami. Przemysł ten nie jest zainteresowany leczeniem raka, Alzheimera czy chorób serca, ponieważ gdyby tak było, to działaliby na własną szkodę – utraty biznesu, a to nie ma sensu. (...)
Musimy oprzeć się więc na naszym zdrowym rozsądku i zrozumieć, że przemysł farmaceutyczny zarabia 5-6 razy więcej niż jakakolwiek inna kompania spośród największych Fortune 500 w USA. I nie dadzą łatwo sobie odebrać tego zarobku. Tak naprawdę jesteśmy dla nich tylko „ludzkim towarem” – nasze dzieci, rodzice, dziadkowie to tylko „dojne krowy”, na których żerują reprezentanci firm farmaceutycznych, jakim i ja byłam. Są oni zainteresowani jedynie zdobywaniem rynku, bez uwzględniania konsekwencji, jakie przyniesie to pacjentom. Nie interesuje ich, że sieją dezinformację, że dane z badań klinicznych są ukrywane czy też fałszowane, że skutki uboczne są minimalizowane albo prezentowane w niewłaściwy sposób.
I konkluzja: Pracowałam przez 15 lat w tym biznesie, byłam jedną z najlepszych. Mówię wam, że ten przemysł oszalał.


Mit 9: Dodatki spożywcze są bezpieczne

Sztuczne słodziki mogą powodować m.in.: syndrom przewlekłego zmęczenia, epilepsję, chorobę Parkinsona, Alzheimera i depresje.

W 1965 roku chemik pracujący nad nowym lekiem na wrzody żołądka, przypadkiem odkrył sztuczny słodzik – aspartam (E951), substancję 200 razy słodszą od cukru. Trafił on na rynek dopiero po 16 latach. Najpierw był sztucznym słodzikiem, substytutem cukru, później pojawił się w napojach i środkach dietetycznych.
W 1983 roku ujawniono, że aspartam zwiększa łaknienie na węglowodany, co powoduje zwiększenie masy ciała. W 1991 r. zarejestrowano 167 jego niepożądanych działań, a w 1994 udokumentowano 88 toksycznych symptomów. Były to między innymi defekty noworodków, syndrom przewlekłego zmęczenia, epilepsja, Parkinson, Alzheimer, depresje...
Obecnie głównym dodatkiem polepszającym smak i zapach większości potraw, włączając w to produkty dla niemowląt, jest glutaminian sodu (E621, MSG). Odkryto go w 1908 roku ale dopiero badania z 1950 roku ujawniły, że już jedna dawka glutaminianu powoduje u badanych szczurów uszkodzenia neuronów w wewnętrznej warstwie siatkówki, uszkodzenia podwzgórza oraz zaburzeń układu dokrewnego. Ponadto, tak jak sztuczny słodzik, powoduje wzrost masy ciała, co kończy się chorobliwą otyłością.
Zarówno aspartam jak i glutaminian sodu to dodatki spożywcze. Nie muszą więc być tak dokładnie przebadane jak leki. Są obecne w dietetycznych napojach, gumach do żucia, mrożonkach, przyprawach i zupach w proszku. Nieświadomi klienci spożywają je każdego dnia.
Dr Russel Blaylock uważa, że dodatki spożywcze, takie jak aspartam, MSG, cysteina, kwas asparaginowy należą do substancji zwanych ekscytotoksynami. Są to toksyny stymulujące neurony aż do śmierci, powodujące różnorakie uszkodzenia mózgu. Wszyscy powinniśmy wystrzegać się tych substancji, zwłaszcza jeśli cierpimy na schorzenia neurologiczne lub nadwagę.
W przypadku MSG (glutaminian sodu) wystrzegaj się rożnych polepszaczy smaku, symbolu E621, hydrolizowanych białek roślinnych. Wybieraj producentów, którzy informują, że ich produkty są wolne od MSG. W celu zmniejszenia wchłaniania MSG możesz używać izoleucyny i lizyny, natomiast kurkumina, sylimaryna i ginkgo biloba blokują jego działanie.
W przypadku aspartamu wystrzegaj się dietetycznych środków spożywczych i symbolu E951. Zwróć również uwagę na napisy ostrzegające, że dany produkt jest źródłem fenyloalaniny (składnik aspartamu) i nie może być spożywany przez chorych na fenyloketonurię.


Mit 10: Nie potrzebujesz suplementów diety

Coraz częściej zdarza się, że pragniemy dobrze się odżywiać, dbamy o zróżnicowaną dietę. Mimo to nie dostarczamy swojemu organizmowi wszystkich niezbędnych składników.
Dzieje się tak, ponieważ produkty, jakie spożywamy, mają coraz mniejszą wartość odżywczą. Mąka pszenna, biały cukier, biały ryż, żywność puszkowana to wyłącznie puste kalorie bez witamin, soli mineralnych, enzymów i tłuszczów roślinnych.
Dodatkowo zły wpływ na naszą żywność ma jałowość gleby. Obecnie szacuje się, że jałowych jest: 85% obszarów rolnych Ameryki Północnej, 76% Ameryki Południowej i Azji, 74% Afryki i 72% Europy. Jałowa gleba rodzi słabe i chore rośliny. W przypadku niektórych warzyw spadek zawartości w nich, np. witaminy C wynosi prawie 90% (!).
Nawożenie gleby niestety nie rozwiązuje tej sytuacji, ponieważ spośród 52 różnych minerałów do gleby wracają zaledwie trzy: azot, potas i fosfor. Konieczne jest więc stosowanie suplementów witamin i minerałów.


"Wi­ta­miny i mi­kro­ele­men­ty w ta­blet­kach to stra­ta pie­nię­dzy, nie dają żad­nych korzyści, a mogą szkodzić.  http://wiadomosci.onet.pl/nauka/raport-amerykanscy-eksperci-oglosili-koniec-witamin-w-tabletkach/qzg6y
[..]

Lek.med. Katarzyna Świątkowska:
"Suplementy podlegają takim przepisom jak kiełbasa. I tak samo, potrafią zawierać przeróżne „cuda”"
Suplementy są jak ruletka. Opinie w intrernecie…są  jak ściana na jakimś budynku…każdy może napisać co chce … albo … za co mu zapłacili."
http://katarzynaswiatkowska.pl/suplementy-jak-ruletka/

W ciągu kilku ostatnich lat FDA doprowadziła do wycofania z rynku w USA prawie 200 produktów. a przecież, nie przebadali wszystkich. 80 z nich reklamowano jako suplementy budujące masę mięśniową. Preparaty miały związek ze zwiększonym ryzykiem udaru, niewydolności nerek, uszkodzeń wątroby, a nawet zgonu.
[..{
04.05.2015 FDA ogłosiła : analizy laboratoryjne potwierdziły iż „ziołowy” preparat Jianbu Huqian Wan promowany na bóle stawów , zawiera deksametazon- kortykosteroid, chlorfeniraminę , furosemid -silny lek moczopędny.
Diklofenak jest niesteroidowym lekiem przeciwzapalnym- zwiększa ryzyko zawału serca, udaru mózgu, krwawień z przewodu pokarmowego, może wchodzić w interakcje z innymi lekami
Chlorfeniramina to lek przeciwhistaminowy mogący powodować senność i wpływać na bezpieczeństwo prowadzenia pojazdów.
[..]
Biuro Prokuratora Generalnego stanu Nowy Jork oskarżyło na początku lutego tego roku czterech największych detalistów w USA o sprzedaż fałszywych i potencjalnie niebezpiecznych suplementów ziołowych. Przeprowadzone testy DNA wykazały, że 80% produktów, NIE ZAWIERAŁO KTÓREGOKOLWIEK z ziół umieszczonych na etykietach. Często zawierały po prostu tylko tanie wypełniacze, takie jak sproszkowany ryż.
[.]
Suplement Ginkgo biloba, (miłorzębu japońskiego), promowany jako poprawiający pamięć, miał zamiast miłorzębu rzodkiewkę w proszku i pszenicę i to mimo zastrzeżeń na etykiecie, że produkt jest bezglutenowy.
[..]
Tylko z 4% z badanych suplementów w sieci sklepów ... wykazało DNA roślin wymienionych na etykiecie."
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1566737673538138






Mit 11: Przyczyny większości alergii są nieznane

Wszystkie choroby przewlekłe, choroby skóry, alergie, zespół przewlekłego zmęczenia mogą mieć wspólną przyczynę. Są to zakażenia pasożytnicze niekiedy zwane helmintozami. Szacuje się, iż obecnie 95% dorosłych jest zakażonych nawet pięcioma pasożytami, a w przypadku właścicieli zwierząt nosicielstwo wynosi 99,9%! Następne pokolenia po zakażonych rodzicach żyje o 10-15 lat krócej, a zachwianie psychiki może występować aż do trzeciego pokolenia.
Skuteczność dostępnych obecnie metod diagnostycznych mających na celu wykrywanie zakażeń pasożytniczych jest zachwiana. Analiza kału wykazuje zaledwie 12%-20% efektywności. Badania serologiczne, czyli wykrywanie specyficznych antygenów ujawnia 55-60% zakażeń, głównie już w zaawansowanych stadiach.
Najbardziej wiarygodną metodą wykrywania pasożytów we wszystkich stadiach rozwoju jest badanie rezonansowe za pomocą Vega testu, który w ciągu godziny lokalizuje pasożyty, grzyby, pleśnie i metale ciężkie. Przez długie lata mogą one nie powodować żadnych objawów, a jeśli się one zdarzają, są to: bóle głowy, anemia, alergia, utrata apetytu, spadek wagi, zgrzytanie zębami w nocy, zespół przewlekłego zmęczenia, impotencja, torbiele macicy, bolesne miesiączkowanie itd.

Przewlekłe uszkodzenie wątroby wynikające ze spożywania alkoholu, leków i żywności wysoko przetworzonej również może powodować alergię. Niewydolność wątroby jest źródłem wzrostu stężenia toksyn we krwi, które w normalnych warunkach były przez nią eliminowane. W tej sytuacji organizm stara się zasygnalizować obecność patogenu za pomocą reakcji alergicznej w celu ograniczenia kontaktu z alergenem. Gdy fizjologiczne drogi wydalania są niewystarczająco sprawne, alergen może zostać wydalony przez skórę, powodując różnego rodzaju wypryski i liszaje. Najbardziej popularnym testem wątroby jest badanie specyficznych enzymów wątrobowych (ASPAT, ALAT) oraz bilirubiny.


Włoski wymiar sprawiedliwości przeprowadził operację pod kryptonimem Czyści lekarze. Przed sądem staną lekarze biorący łapówki od jednego z największych na świecie koncernów farmaceutycznych oraz inne osoby zamieszane w ten proceder.
Karabinierzy dokonali 77 rewizji mieszkań i gabinetów lekarskich w ponad 20 włoskich miastach, m.in. we Florencji, Mediolanie, Neapolu, Palermo i Rzymie. Okazało się, że 67 lekarzy z całych Włoch objętych śledztwem, przyjęło od firm farmaceutycznych korzyści majątkowe w postaci pieniędzy, prezentów, a nawet podróży nazwanych oficjalnie międzynarodowymi seminariami.
Jak ustaliły organy ścigania, przedsiębiorczy lekarze, wykorzystujący do przepisywania hormonów wzrostu w znacznie zawyżonych dawkach także dzieci, przyjęli łącznie minimum pół miliona euro.
Ustalono również, że siatka dwunastu tzw. informatorów naukowych i menedżerów koncernu farmaceutycznego, zawierała porozumienia z pracownikami służby zdrowia, którzy przepisywali leki tego producenta. W zamian za rzekome ekspertyzy i opinie lekarze otrzymywali różnego rodzaju gratyfikacje.
Zarzuty korupcji, oszustw, udziału w grupie przestępczej i działalności na szkodę włoskiego funduszu zdrowia usłyszeli wszyscy zamieszani w proceder. To nie pierwsze i nie ostatnie tego rodzaju śledztwo prowadzone we Włoszech.


Mit 12: Mleko to podstawa zdrowych kości i zębów

Próchnica jest spowodowana brakiem równowagi w organizmie i niedoborem składników odżywczych wynikających ze spożywania nadmiernie przetworzonej żywności.

Wszyscy wiemy, że stan zębów i dziąseł stanowi odbicie zdrowia całego organizmu. Ale czy wiemy, że próchnica spowodowana jest brakiem równowagi i niedoborem składników odżywczych wynikających ze spożywania nadmiernie przetworzonej żywności?
Gdy w 1936 r. dr Weston Price prowadził systematyczne badania dotyczące próchnicy, zauważył, że rdzenni Aborygeni nie mieli żadnych problemów dentystycznych. Jednak po przejściu na typową dietę współczesnego człowieka, 70% z nich zaczęło cierpieć na próchnicę.
Dr Price wyszczególnił wówczas trzy klasy związków, których brakuje nam we współczesnej diecie:

Witaminy rozpuszczalne w tłuszczach typu A i D (brakuje ich w chudym mleku, a np. Aborygeni spożywają 10 razy więcej witaminy A niż przeciętny Amerykanin).
Sole mineralne (zwiększone zapotrzebowanie na nie pojawia się przy spożyciu leków, kawy, narkotyków).
Enzymy, czyli katalizatory reakcji chemicznych ułatwiające trawienie pokarmów (zostają zniszczone podczas gotowania).
I właśnie tych trzech grup składników brakuje w chudym, pasteryzowanym mleku. Podczas procesu pasteryzacji (ogrzaniu mleka do temperatury 100 °C w ciągu jednej minuty lub do 85 °C w czasie 30 minut) giną wszystkie enzymy i większość witamin, a jony wapnia organicznego przechodzą w nieprzyswajalną nieorganiczną postać. Chude mleko jest całkowicie pozbawione witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, a to właśnie dwuprocentowy dodatek tłuszczu jest warunkiem niezbędnym do wchłaniania wapnia w jelicie cienkim.
Dobrą alternatywą może być mleko kozie, lub mleko niskolaktozowe o minimum dwuprocentowej zawartości tłuszczu. Wiele osób zapomina także, iż do wchłaniania wapnia potrzebna jest obecność magnezu. Jego niedobór powoduje zaburzenie 300 reakcji enzymatycznych oraz procesów wytwarzania energii.



Mit 13: Pozytywne myślenie nie chroni cię przed chorobą

Dzięki medytacji, diecie i wysiłkowi fizycznemu można odwrócić bieg choroby.

Na choroby zapadamy częściej, gdy jesteśmy pod wpływem negatywnych emocji. Wydaje się to nieprawdopodobne, a jednak taka jest prawda potwierdzona badaniami naukowymi.
W 1998 roku dr Simons ujawnił zaskakujące wyniki swoich badań. Okazało się, że wylew krwi do mózgu częściej powodowała depresja niż cholesterol. Od lat psychiatrzy uważają, że wiele chorób układu immunologicznego może najpierw manifestować się objawami psychicznymi. Jest to związane z zaburzeniami snu, ruchu, procesów myślowych oraz pamięci. Dzięki medytacji, diecie i wysiłkowi fizycznemu można odwrócić bieg choroby niedokrwiennej mięśnia sercowego. Udowodnił to Dean Ornish.
Kolejnym przykładem na to, że pozytywne myślenie pomaga, jest grupa pacjentów z zaawansowaną chorobą nowotworową, którzy korzystali z psychoterapii jako metody uzupełniającej standardowe leczenie i żyli dwa razy dłużej w porównaniu z pacjentami leczonymi tylko konwencjonalnymi sposobami.
Obecnie głównym czynnikiem napędzającym stres są nasze emocje, a raczej sposób, w jaki interpretujemy fizjologicznie neutralne zdarzenia. Zmiana myśli i przekonań na zdrowsze zmienia emocje, a, co za tym idzie, poprawie jakość życia. Równie ważne jest uwolnienie się od długotrwale skrywanych negatywnych emocji, takich jak żal, gniew, nienawiść. Pozwala to na zrzucenie niepotrzebnego balastu emocjonalnego i przyśpiesza powrót do zdrowia.

Współczesna medycyna stworzyła mit, że pogorszenie zdrowia jest czymś niepożądanym i szkodliwym. Lepiej byłoby, gdybyśmy patrzyli na to, jak na lekcję, informację zwrotną mówiącą, że nasze postępowanie nie jest zgodne z Naturą i wyrządza organizmowi szkodę.
Społeczeństwo jest uzależnione od rozwoju współczesnej medycyny. Ideałem byłyby szpitale wyposażone w najnowocześniejszy sprzęt, zaopatrzone w najbardziej skuteczne leki i obsługiwane przez doskonale wyszkolony oraz opłacony personel.
Nie sugeruję wyrzucenie wszystkich leków i zaprzestania korzystania z opieki lekarskiej. Zwracam jedynie uwagę na skutki uboczne, którymi charakteryzują się wszystkie medykamenty. Pragnę uzmysłowić, że oszustwa, takie jak zatajanie skutków ubocznych i fałszowanie badań medycznych, jest codziennością.
Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości lekarze, farmaceuci, psycholodzy i dietetycy będą skutecznie współpracować, by zapobiegać chorobom, a nie tylko je leczyć. Należy także uświadomić ludzi, że jesteśmy w stanie sami sobie pomóc w każdej sytuacji. Nawet, jeśli mówimy o tak poważnej sprawie, jak nasze zdrowie.
Najważniejsza okazuje się praca zarówno z ciałem, jak i umysłem. Daje to największe szanse wyzdrowienia – bez zażywania garści zbędnych tabletek i wyniszczających ciało kuracji.

Przy opracowaniu tego materiału korzystałem z następujących źródeł:

Randall Fitzgerald The hundred-year lie
John Virapen Side effect: death
Lynne McTaggart What doctors don`t tell you
Charlotte Gerson Terapia Gersona http://www.nieznany.pl/pl/p/Metoda-doktora-Gersona-Leczenie-raka-i-innych-chorob-przewleklych/4491
H.J. Roberts Aspartam (is this safe)
R. Blaylock Excitotoxins – the taste that kills
H. Clark Terapia życia  http://www.nieznany.pl/pl/p/Kuracja-zycia-metoda-dr-Clark/234
M. Wirg Program Simontona
Źródło fot.: www.coachingzdrowia.pl

Piotr Orliński

Z archiwum Nieznanego Świata - Nr 10/2013
http://www.nieznanyswiat.pl/nieznany-%C5%9Bwiat/w-numerze/994-nieznany-%C5%9Bwiat-10-2013-274
http://www.nieznanyswiat.pl/nieznany-%C5%9Bwiat/aktualno%C5%9Bci-n%C5%9B/1026-13t?showall=&start=2








"Firmy farmaceutyczne stosują naciski psychologiczne i marketingowe na zachowanie lekarzy dotyczące przepisywanych leków, podejmowanych decyzji dotyczących wyboru terapii, czy interwencji medycznych. Lekarze nie rozpoznają własnej podatność na wpływy komercyjne, z powodu egoistycznych uprzedzeń, racjonalizacji i dysonansu poznawczego. Profesjonalizm oferuje niewielką ochronę, nawet najbardziej świadomym i szczerze zaangażowanym w etyczne postępowanie. Chcąc oprzeć się wpływom przemysłu, lekarz musi zaakceptować fakt, że jest narażony na podświadomą stronniczości i mieć zarówno motywację i chęć zmiany status quo. Kultura, w której przyjmowanie prezentów rodzi wstyd, zamiast wdzięczności, spowoduje zmniejszenie konfliktów interesów. Jeśli większy prestiż akademicki przypadnie na odległe, a nie na bliskie związki z przemysłem, pojawi się nowa norma społeczna, która promuje nową jakość opieki nad pacjentem oraz uczciwość naukową. Instytucje medyczne i akademickie powinny rozwijać silne zasady organizacyjne w celu przeciwdziałania" podatność" zawodu lekarza na nieprawidłowe zależności od branży." 27 stron w pdf. Analiza z Georgtown University i Harvard.
http://papers.ssrn.com/sol3/papers.cfm?abstract_id=2286433







Kreowanie chorób

Warto zauważyć, że od lat choroby się właściwie tworzy. Nie ma jakiś nowych bytów... są nowe nazwy z bardzo dobrym wypromowaniem marketingowym, lobbystycznym itd. Czasem też w podobny sposób wyciąga się i promuje marginalne, zapomniane choroby. Reklamy, stowarzyszenia niby tylko pro publico bono robią "kampanie informacyjne" na temat pewnych "nowych chorób"...

Jeszcze jakiś czas temu nikt nie słyszał też o ADHD, reklamowanym "zespóle niespokojnych nóg" (cierpi na niego aż 15% dorosłych!), zespołe metabolicznym czyli otyłości brzusznej, osteoporozie (po prostu starzeniu się kości, tak samo jak starzenie skóry nie jest chorobą) czy zespole "dysfunkcji seksualnej kobiet", nawet skłonności samobójcze, problemy dziecka w szkole to są choroby na które są lekarstwa... Manipuluje się modą, trendami estetycznymi, golenie wszystkiego, pryszcze to już od dawna nie jest nic normalnego u nastolatka, a łysienie to wstyd - w reklamach sprytnie manipuluje się ludźmi, że trzeba z czymś koniecznie walczyć.
Także jeszcze niedawno mało kto słyszał o pneumokokach, meningokokach, rotawirusach, RSV. Jeszcze dawniej takie choroby jak odra, ospa powszechnie, w mediach, filmach, bajkach były ukazywane jako typowe łagodne choroby, na śmiesznie z przymrużeniem oka, nikomu się wtedy te choroby nie kojarzyły ze śmiercią. https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1579963062215599?pnref=story
https://www.youtube.com/watch?v=ZaKgoObr2cc
https://www.google.pl/search?q=Brady+Bunch+S01E13&oq=Brady+Bunch+S01E13&aqs=chrome..69i57

 Obecnie odra to choroba śmiertelna, ale także nawet popularna ospa, czy rotawirusy, hpv, hcv, hhv to także zabójcy zwłaszcza malutkich dzieci. Wystarczy odpowiednio zaakcentować niezwykle skrajnie rzadkie, mało prawdopodobne przypadki powikłań i zgonów, czasem trzeba dobrze poszukać... Podrzucić mediom, nagłaśniać każdy przypadek i one systematycznie wbijają ludziom do głowy jakie to śmiertelne żniwa zbierają te choroby, kreuje się strach, który umiejętnie łączy z nazwą choroby.
http://szczepienie.blogspot.com/p/odra-szczepienia-smiertelnosc.html 
Zwykle nawet nie ma w danym kraju żadnych ofiar danej choroby, to jednak w niczym nie przeszkadza.

"Jak wygląda taki lobbing? "To wynik działań nieformalnych sojuszy koncernów farmaceutycznych, firm PR, stowarzyszeń lekarzy i obrońców praw pacjentów - piszą Ray Moynihan i David Henry. - Takie sojusze promują swoje tezy wśród zwykłych ludzi i osób mających wpływ na polityków, często wykorzystując środki masowego przekazu do narzucenia konkretnego poglądu na dany problem zdrowotny. Firmy farmaceutyczne sponsorują imprezy typu Tydzień Świadomości Seksualnej, Europejski Tydzień Świadomości Dysleksji, Światowy Dzień Chorych na Astmę, Kampania Społeczna na rzecz ADHD czy Akcja Szczepień przeciw Kleszczowemu Zapaleniu Mózgu. ".  

"Gdy w 1998 roku firma Pfizer wprowadzała na rynek viagrę, prasę zalały artykuły dotyczące problemów seksualnych mężczyzn. Do kampanii mających uświadamiać obywatelom powagę problemu zatrudniono autorytety - na przykład byłego wiceprezydenta USA Boba Dole'a, który na ekranach telewizorów opowiadał, że kłopoty z erekcją to nic wstydliwego. Wkrótce dołączył do niego słynny piłkarz Pele głoszący bez żenady: "Wiem, jak bardzo ta dolegliwość jest bolesna dla mężczyzny". 
"Nie udało się z viagrą dla kobiet, ale dobrze poszło z zespołem napięcia przedmiesiączkowego. Ta opowieść ilustruje zasadę numer dwa: Jeśli kończy ci się patent na lek, zmień jego nazwę i spróbuj znaleźć dla niego nowe zastosowanie.
Prozac firmy Eli Lilly był stosowany w leczeniu depresji od 1987 roku. Patent wygasł w 2001 roku. Jednak producent nieco wcześniej znalazł nowe zastosowanie tego lekarstwa. Zmieniono kolor tabletek i nazwę. I tak oto dawny prozac jest sprzedawany jako środek zwalczający objawy napięcia przedmiesiączkowego u kobiet"

http://wiadomosci.wp.pl/kat,9811,title,Handlarze-chorob,wid,8320771,wiadomosc.html?ticaid=113cbe

Interesujący film na temat kreowania chorób:
http://www.dailymotion.com/video/x20m0u3_tajemnice-korporacji-farmaceutyczne-oszustwa_lifestyle - przykład leku przeciwko osteoporozie #osteoporoza fosamax o 51% zmniejsza ryzyko złamania biodra... chodzi jednak o ryzyko względne, naturalne ryzyko to 2%, fosamax zmniejsza je do 50% od 43 minuty http://www.dailymotion.com/video/x20m0u3_tajemnice-korporacji-farmaceutyczne-oszustwa_lifestyle

O tym jak łatwo manipulować rodzicami aby kupowali różne suple itd.
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1586090748269497
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1566737673538138 - suplementy często są oszustwem, często też po prostu nie działają, prawie nikt ich pod tym kątem nie bada


Czy koncerny farmaceutyczne ukrywają niewygodne badania naukowe?
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1576742652537640?pnref=story

Czy koncerny farmaceutyczne kupują lekarzy?
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/785771061470388/

Czym jest placebo w badaniach klinicznych szczepionek?
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1588920657986506

Lista lekarzy, konsultantów krajowych i ich związki z koncernami
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/785771061470388/


Historia dziewczynki, która umarła przez lek na katar dostępny bez recepty...
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1586094904935748

Więcej ciekawostek, faktów, cytatów, notek o szczepieniach i nie tylko:
http://szczepienie.blogspot.com/p/szczepienia-bcg-pneumo-rota-wzw-b-polio.html








Dlaczego nie można ufać pojedynczym badaniom naukowym?

Na podstawie http://www.vox.com/2015/3/23/8264355/research-study-hype


Prawie nigdy nie warto ufać pojedynczemu medycznemu badaniu. Są one przeważnie wadliwe, stronnicze i przeczą wcześniejszym badaniom.
http://i.imgur.com/T10oGl3.jpg

Nawet te szersze wydawałoby się najpewniejsze jeśli są sponsorowane bywają zwodnicze o czym pisałem tutaj http://szczepienie.blogspot.com/p/ebm-randomizowane-wieloosrodkowe-slepej.html




  • Spośród 50 000 rocznie recenzowanych badań, tylko 3000 jest uznanych za wysokiej jakości poprzez poinformowaniu o opiece nad pacjentami.
  • Spośród 49 badań, które były wysoce cytowane, 14 z nich zostało zaprzeczonych przez późniejsze badania lub zidentyfikowanych jako mających znacznie mniejsze efekty niż te wskazane w oryginalnych badaniach
  • Spośród 101 terapii lub leków ogłoszonych jako potencjalnie mających, tylko 5 trafiło na rynek.
  • 85% lub 200 miliardów dolarów z corocznego globalnego budżetu przeznaczanego na badania jest marnowana na źle zaprojektowane lub powtarzające się badania.
http://www.vox.com/2015/3/23/8264355/research-study-hype
Poniżej tłumaczenie by dzordzyk
http://www.wykop.pl/link/2721851/oto-dlaczego-nie-powinnismy-wierzyc-w-to-pojedyncze-przelomowe-badanie-medyczne/



"W 2003 roku badacze amerykańskiego czasopisma medycznego (American Journal of Medicine) http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12731504 odkryli coś, co powinno na zawsze zmienić nasz pogląd na wieści ze świata medycznego. Przeanalizowanych zostało 101 publikacji opublikowanych w najlepszych i najbardziej prestiżowych czasopismach naukowych pomiędzy 1979 a 1983 rokiem, które prezentowały nowe terapie i medyczne technologie. Odkryli, że tylko pięć z nich trafiło na rynek medyczny w trakcie dekady. Tylko jeden z nich (Inhibitory ACE, lek farmaceutyczny) był wciąż używany w trakcie, kiedy analizowane były wspomniane wyżej badania.

Jeden.

Niestety, czytając serwisy newsowe nigdy byś się o tym nie dowiedział. Weźmy na przykład ostatnią, cudowną terapię medyczną na stwardnienie rozsiane. Stwardnienie rozsiane (SM) to zwyrodnieniowa choroba, na którą nie ma obecnie żadnego lekarstwa. System immunologiczny chorych atakuje warstwę ochronną osłaniającą nerwy, zakłócając tym samym komunikację pomiędzy mózgiem a ciałem. Wynikiem tego jest seria wyniszczających symptomów: gwałtowne niekontrolowane ruchy, zanikanie wzroku, zaburzenia funkcji pęcherza moczowego i w końcu śmierć.

W 2009 roku, przełom: czarujący włoski naukowiec, Dr Paolo Zamboni, oświadczył, że wyleczył SM swojej żony poprzez "odblokowanie" żył w jej karku. Jego teoria mówiła o tym, że przypadek ten nie dotyczył zaburzeń autoimmunologicznych, a naczyniowych. Badania, które same w sobie były sprzeczne z intuicją, dawały ludziom chorym na SM nadzieję na wyleczenie. Co więcej, sama forma ogłoszenia przełomu czyli wspaniała informacja o cudownym wyleczeniu żony tworzyła wspaniałą i pozytywną historię. Było to prawdziwą pożywką dla dziennikarzy reportujących doniesienia ze świata medycznego, którzy bardzo ochoczo raportowali "terapię uwolnienia" (uwolnienie w tym kontekście mówi o "odblokowaniu" żył, przyp. dzordzyk) w postaci romantycznej historii cudownego wyleczenia żony naukowca.

Niestety odkrycie Zamboniego nie było żadnym przełomem a zwykłym hypem. Fakt, że jego badanie odbyło się na małej próbie i było źle zaplanowane nie uzyskało takiego rozgłosu jak romantyczna historia o wspaniałym wyleczeniu małżonki. Inni badacze nie byli w stanie zreplikować wyników Zamboniego. Wkrótce potem pojawiły się anegdoty dotyczące komplikacji i powikłań pacjentów.
http://www.biomedcentral.com/1472-6939/14/6
http://blogs.vancouversun.com/2013/10/10/the-final-curtain-on-ccsvi-and-liberation-therapy-for-multiple-sclerosis/

Ten typowy cykl wydarzeń powraca regularnie co pewien czas. Jakieś badanie obiecuje rewolucyjną metodę leczenia, serwisy informacyjne ogłaszają przełom, a na końcu inni badacze obalają fałszywe doniesienia.

"Jest ogromna różnica w tym jak media rozumieją badania, a jak rozumieją je naukowcy.", mówi w wywiadzie Naomi Oreskes, profesor historii nauki z Uniwersytetu Harvarda. "Dla ciebie, newsem jest to co, co jest informacją nową i to powoduje stronniczość w mediach, które poszukują takich rewelacji. Z mojej perspektywy wygląda to tak, że wyniki z nowego badania będą najprawdopodobniej błędne"
http://www.vox.com/2015/3/21/8267049/merchants-of-doubt
https://www.fas.harvard.edu/~hsdept/bios/oreskes.html

Większość badań medycznych jest nieprawdziwych

Faktem jest, że wszystkie badania są w pewien sposób stronnicze i błędne na swój specyficzny sposób. Prawda leży przeważnie gdzieś w mroku wszystkich badań, które starają się odpowiedzieć na to same pytanie. Oznacza to, że prawdziwe odkrycia nie są dokonywane w cudownych jednorazowych badaniach z okrzykiem "Eureka!" na końcu, a są wynikiem długotrwałego i powolnego procesu lustracji, wzajemnego powtarzania badań oraz długich dyskusji. A wszystko to w celu upewnienia się, że spostrzeżenia i doniesienia są prawidłowe i prawdziwe, a nie są wynikiem jednorazowego dziwacznego badania lub stronniczej krucjaty jakiegoś pojedynczego badacza.

W trakcie kiedy nauka pracuje nad dostarczaniem odpowiedzi na kolejne pytania, dziennikarze i czytelnicy starają się wykorzystać każde możliwe "obiecujące obserwacje". Jest to czymś ekscytującym słyszeć o nowej idei, która może - po prostu "może" - zrewolucjonizować medycynę i zatrzymać cierpienia wielu ludzi. Jesteśmy wielokrotnie zaczepiani przez rozdmuchanych naukowców takich jak Zamboni, którzy robią to pod presją otrzymania grantów na badania czy publikacji w świecie nauki.
Nie czekamy na naukowcy konsensus; Raportujemy zbyt wcześnie i tym samym wyżądzamy krzywdę dając fałszywą nadzieję oraz szkodząc medycynie. To zjawisko mogłoby zostać zminimalizowane jeśli pamiętalibyśmy, że większość badań medycznych okazuje się być fałszem.

Dziennikarz piszący o zdrowiu dla Forbesa, Matthew Herper, napisał niedawno odnośnie dokumentu VICE o rewolucyjnym lekarstwie na raka. Podczas gdy eksperymentalne terapie pokazane w filmie przedstawiane były jako Święty Graal w leczeniu raka, są one na samym końcu w kolejce pozornie rewolucyjnych zmian. Jak informuje jedno ze źródeł Herpera, w ostatnich latach odnotowano ponad 200 błędnych rewolucyjnych przełomów w leczeniu raka.

Grupa BMJ Publishing wskazała, że średnio tylko 3000 spośród 50 000 nowych publikacji naukowych jest poprawnie zaplanowanych i na tyle istotnych aby poinformować o opiece nad pacjentem. To tylko 6%.
https://www.youtube.com/watch?v=e8SvBAjXGyQ
http://ebn.bmj.com/content/8/2/39.full


Pojedyncze badania najczęściej przeczą same sobie. Przykładowo, badania nad jedzeniem, które powstrzymuje lub powoduje raka. http://ajcn.nutrition.org/content/97/1/127.long

Prawda może być odnaleziona w ujęciu całościowym nauki, my natomiast raportujemy każde pojedyncze badanie osobno pod przykrywką mylących nagłówków (na przykład jednego tygodnia widzimy "Czerwone wino doda ci życia" a następnego "Czerwone wino zabije cię szybciej").


W celu sprawdzenia czy wszystko co jemy jest powiązane z rakiem, naukowcy losowo wyselekcjonowali 50 składników z przepisów z książki The Boston Cooking-School. Większość z nich była powiązana z badaniami oznajmiającymi zarówno pozytywne jak i negatywne związki z rakiem.


Naukowcy nie zawsze są w stanie zreplikować badania innych naukowców i z wielu przyczyn czasami nawet nie próbują.
http://www.thelancet.com/journals/lancet/article/PIIS0140-6736%2813%2962227-8/abstract

Ogółem, około 85% - lub 200 miliardów dolarów - z corocznego światowego budżetu na naukę jest marnowane na źle zaplanowane i redundantne badania.
http://www.thelancet.com/journals/lancet/article/PIIS0140-6736%2813%2962329-6/fulltext

 To oznacza, że wstępne badania medyczne najprawdopodobniej okażą się nieprawdą do momentu, w którym - przy odrobinie szczęścia - okażą się prawdą. Tak naprawdę jedynie malutka część nowych nadań doprowadzi do czegoś, co okaże się czymś przydatnym dla ludzkości.



Wszystko co jemy powoduje i chroni przed rakiem. Jedna czerwona kropka = jedno badanie. Na lewo od osi badania powiązane z daną substancją chroniące przed rakiem, na prawo od osi badania powodujące raka.
http://i.imgur.com/KpbTvEb.jpg - wykres





Nie ma lekarstwa na nasze uzależnienie od medycznego informacyjnego szumu

Żyjemy obecnie w czasach niebywałej eksploracji naukowej. Mamy cały świat w zasięgu ręki dzięki Internetowi. Więcej informacji oznacza jednak więcej złych informacji i potrzeba większego sceptycyzmu z naszej strony nigdy nie była większa niż w dzisiejszych czasach. Często zastanawiam się czy jest jakakolwiek wartość w raportowaniu wczesnych etapów badań. Czasopisma naukowe w dzisiejszych czasach publikują doniesienia, a publika to wykorzystuje. To jednakże nie zawsze było problemem - dawniej czasopisma naukowe były tworzone do dyskusji naukowej w kręgach naukowców, nie w kręgu ogółu społeczeństwa.

Pracując w obecnym systemie my, dziennikarze, żerujemy na notach prasowych czasopism naukowych i trudnością jest powstrzymać się przed uruchamianiem syren ostrzegawczych o krzykliwych osiągnięciach. Jesteśmy zachęcani do wynajdywania nowych tematów tak samo jak naukowcy i instytucje badawcze są zachęcane do uatrakcyjniania ich badań. Pacjenci zaś chcą po prostu lepszych leków i sposóbów leczenia - a przede wszystkim nadziei.

Ten cały cykl jest szkodliwy i zaciemnia prawdę jaką nauka ma nam do zaoferowania. (Mimo bardzo wczesnej i słabej "terapii uwolnienia", chorzy na MS podróżowali po świecie i poszukiwali jakichkolwiek terapii oraz dali początek politycznym ruchom, które miały nawoływać do przeznaczania środków na fundowanie badań w poszukiwaniu leczenia)

Z mojej strony starałam się raportować badania ujęte w kontekście oraz używać przeglądów systematycznych - meta-analiz ze wszystkich najlepszych badań starających się odpowiedzieć na pytania kliniczne - kiedykolwiek było to możliwe. W momencie kiedy naukowcy lub dziennikarze donosili o przełomowych osiągnięciach, ja starałam się przekonać samą siebie, że najprawdopodobniej nie jest to żaden przełom. Im dłużej to robiłam tym bardziej przekonywałam się o prawdzie słów wypowiadanych wielokrotnie przez Oreskesa, Johna Ioannidisa i wielu innych respektowanych naukowców o tym, że wraz z nową nauką musimy spoglądać w przeszłość aby wiedzieć w którym miejscu zgromadziła się prawdziwa wiedza. To właśnie tam znajdziemy przesłanki wskazujące nam na to jak mieć zdrowsze życie i zdrowsze społeczeństwo.
http://www.vox.com/2015/2/16/8034143/john-ioannidis-interview



Jako, że odsuwamy się powoli od "magicznych tabletek" i "przełomowych terapii", myślę, że zaczniemy skupiać się na rzeczach, które faktycznie mają znaczenie w kontekście naszego zdrowia - edukacja, równość i środowisko.

Nie zawsze jest to łatwe, w dodatku zachęta aby tego nie robić jest ogromna. Niemniej jednak, ja próbuję postępować ostrożnie przypominając sobie jednocześnie, że większość z obecnie przełomowych newsów jest wadliwych oraz, że jest sens w spoglądaniu w przeszłość.


Liczba badań medycznych rosła dramatycznie w ostatnim czasie. W ostatnich 25 latach zanotowaliśmy 300% wzrost.
http://i.imgur.com/xqJcdaL.jpg






Film dokumentalny: Zabójczy cukier (Sugar coated)
http://www.cda.pl/video/638714c1
https://www.youtube.com/watch?v=m8pbrDKBOMA - przedmowa

Grupa lekarzy założyła pewną organizacje, żeby walczyć w otyłością i zaczęli prowadzić swoje działania np. konferencje, które w pewnym momencie zaczęła sponsorować coca- cola, podobnie było kiedyś z tytoniem...
Jeśli jest tak z cukrem, z tytoniem, a alkoholem to dlaczego ma nie być ze szczepieniami?:)
"Związek Producentów Cukru w Polsce rozpoczął akcję edukacyjną „Chłopiec do bicia” o niezastąpionej roli cukrów w diecie człowieka oraz o konieczności prowadzenie higienicznego trybu życia ze zbilansowaną dietą. Celem kampanii jest obalenie stereotypów na temat cukru. Oryginalny charakter kampanii ma za zadanie pokazać skalę stereotypów, które pojawiły się wokół cukru i absurdalność zarzutów kierowanych pod adresem cukru. Poprzez dostarczenie wartościowych i merytorycznych materiałów informacyjnych na stronie www.chlopiecdobicia.pl chcemy dotrzeć do Polaków z rzetelną wiedzą ekspercką." 
http://cukier.org.pl/pl/a/chlopiec-do-bicia https://www.facebook.com/groups/1377199075944159/permalink/1402503360080397/




"Firmy farmaceutyczne stosują naciski psychologiczne i marketingowe na zachowanie lekarzy dotyczące przepisywanych leków, podejmowanych decyzji dotyczących wyboru terapii, czy interwencji medycznych. Lekarze nie rozpoznają własnej podatność na wpływy komercyjne, z powodu egoistycznych uprzedzeń, racjonalizacji i dysonansu poznawczego. Profesjonalizm oferuje niewielką ochronę, nawet najbardziej świadomym i szczerze zaangażowanym w etyczne postępowanie. Chcąc oprzeć się wpływom przemysłu, lekarz musi zaakceptować fakt, że jest narażony na podświadomą stronniczości i mieć zarówno motywację i chęć zmiany status quo. Kultura, w której przyjmowanie prezentów rodzi wstyd, zamiast wdzięczności, spowoduje zmniejszenie konfliktów interesów. Jeśli większy prestiż akademicki przypadnie na odległe, a nie na bliskie związki z przemysłem, pojawi się nowa norma społeczna, która promuje nową jakość opieki nad pacjentem oraz uczciwość naukową. Instytucje medyczne i akademickie powinny rozwijać silne zasady organizacyjne w celu przeciwdziałania" podatność" zawodu lekarza na nieprawidłowe zależności od branży." 
27 stron w pdf. Analiza z Georgtown University i Harvard 
http://papers.ssrn.com/sol3/papers.cfm?abstract_id=2286433




Zaangażowanie przemysłu w edukacje medyczną - Czas powiedzieć nie
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4131951/
Zaangażowanie przemysłu farmaceutycznego i wyrobów medycznych w zakresie kształcenia lekarzy ma szkodliwy wpływ na praktyki lekarza. Obecne środki w celu ograniczenia wpływu branży są niewystarczające.

Siła przemysłu, konflikty interesów
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4196808/



Scientific Studies: Last Week Tonight with John Oliver (HBO)
John Oliver discusses how and why media outlets so often report untrue or incomplete information as science.
https://www.youtube.com/watch?v=0Rnq1NpHdmw



"O czym nie mówią koncerny farmaceutyczneProducenci leków nagminnie zatajają wyniki badań medycznych, wynika z najnowszych danych. Praktyka ta nie tylko szkodzi pacjentom, ale także wywołuje coraz większe kontrowersje etyczne wokół dziedziny medycyny, której wizerunek od dawna jest poważnie nadwyrężony."Obecna sytuacja jest bardzo niekorzystna dla uczestników badań, pacjentów, systemu opieki zdrowotnej i całej medycyny klinicznej", twierdzi autor artykułu redakcyjnego towarzyszącego raportowi opublikowanemu przez "British Medical Journal".Atmosferę dodatkowo podgrzewa fakt, że czasopismo przedstawia własną propozycję naprawy przykrej sytuacji, która zapewne zainteresuje lekarzy uczestniczących w testach klinicznych: "Zatajanie danych należałoby uznać za poważne naruszenie zasad etycznych, a badacze kliniczni, którzy nie ujawniają danych powinni podlegać karom dyscyplinarnym", piszą Richard Lehman z Uniwersytetu Oksfordzkiego i Elizabeth Loder, redaktor "British Medical Journal".Raport "British Medical Journal" to jeszcze jedna czarna chmura, jaka ostatnimi czasy zawisła nad medycyną. Trudno nie zauważyć, że ta dziedzina nauki wymaga poważnych reform. - To obraza dla medycyny. Pozwalanie, by takie zjawiska miały miejsce i pozostawały nieukarane jest nieetyczne - uważa ortopeda Chuck Rosen, przewodniczący Stowarzyszenia Etycznej Medycyny.
Od leków przeciw cukrzycy, po produkty wykorzystywane w neurochirurgii, skandali związanych z zatajaniem danych z roku na rok jest coraz więcej. Wystarczy wspomnieć przypadki dwóch leków na serce, o których niedawno rozpisywała się prasa.
Przez dwa lata firma Schering-Plough, producent popularnego preparatu obniżającego cholesterol, sprzedawanego w USA pod nazwą Vytorin, ukrywała wyniki testów klinicznych, które dowodziły, że lek w żaden sposób nie poprawia zdrowia pacjentów. W tym czasie w mediach trwała agresywna kampania reklamowa preparatu. Prawda wyszła na jaw dopiero w 2008 roku, gdy specjalna komisja kongresowa wszczęła w tej sprawie śledztwo.
W roku 2003 wstrzymano testy kliniczne leku o nazwie Multaq, przeznaczonego do leczenia arytmii, bo okazało się, że w grupie, która go przyjmowała zmarło znacznie więcej pacjentów, niż w grupie kontrolnej, zażywającej placebo. A jednak z publikacją wyników badań wstrzymywano się przez pięć lat.
W 2007 roku niezależne analizy leku o nazwie Avandia, stosowanego w leczeniu cukrzycy, wykazały, że preparat zwiększa ryzyko ataku serca i poważnych chorób układu krążenia. Steve Nissen, który kierował badaniami i był autorem raportu, twierdzi, że 35 z 42 badań, jakie analizował, nie zostało nigdy opublikowanych. Dostęp do nich uzyskał dopiero wyrokiem sądu, który nakazał producentowi, koncernowi GlaxoSmithKline, przekazać materiały do analizy.
- Gdyby społeczność lekarska wiedziała o zagrożeniach, Avandia raczej nie byłaby najlepiej sprzedającym się na świecie lekiem przeciw cukrzycy - uważa Nissen, szef oddziału kardiologii w Klinice Cleveland. - To, czy będziemy w stanie zapewnić pacjentom najlepszą opiekę zależy bezpośrednio od naszego dostępu do wszystkich badań klinicznych, niezależnie od tego, czy testy przyniosły korzystne rezultaty, czy przeciwnie.
Większość krytyki dotyczy zatajania przez koncerny farmaceutyczne wyników badań medycznych nad lekami, ale okazuje się, że także producenci rozmaitych urządzeń medycznych nie spieszą się z publikacją raportów, zwłaszcza, gdy te stawiają produkty w negatywnym świetle.
Warto wspomnieć np. o produkcie firmy Medtronic, biologicznym przeszczepie kostnym o nazwie Infuse, stymulującym wzrost kości. W ubiegłym roku dziennik "Journal Sentinel" przypomniał, że rezultaty decydującego testu klinicznego produktu opublikowano dopiero po pięciu latach po tym, jak wstrzymano badania, bo okazało się, że ochotnikom uczestniczącym w eksperymentach rośnie dodatkowa kość w okolicy kręgosłupa. Autorami raportu byli chirurdzy, którzy zarobili grube miliony dolarów na sprzedaży innych produktów firmy Medtronic, używanych w leczeniu kręgosłupa.
Co więcej, autorzy opóźnionej publikacji celowo umniejszyli znaczenie przerostu kości, zapewniając, że nie szkodzi to pacjentom, co bez trudu obalił lekarz, z którym rozmawiał "Journal Sentinel". Lekarz ów, ortopeda z Oklahomy, powiedział, że dwóch jego pacjentów, uczestniczących w testach klinicznych musiało poddać się dodatkowej operacji, bo przerośnięta kość boleśnie uciskała nerw rdzeniowy. Jeden z pacjentów, mężczyzna po pięćdziesiątce, musiał przejść aż trzy operacje. Najpierw usunięto mu implant, za drugim razem niechcianą kość, to jednak nie wystarczyło, bo kość odrosła, stąd konieczność trzeciej operacji.
Niezależne badania wykazały - a potwierdziły to publikowane w "Journal Sentinel" historie pacjentów - że w zatajonych raportach Infuse łączono z wieloma poważnymi komplikacjami, w tym bezpłodnością u mężczyzn i nowotworami.
Fakt, że literatura medyczna zawodzi, gdy chodzi o publikowanie takich raportów, to "największa porażka naszej dziedziny", uważa ortopeda Eugene Carragee z Uniwersytetu Stanforda i redaktor naczelny "Spine Journal". W ubiegłym roku Carragee zainicjował bezprecedensową niezależną analizę, która wykazała, że Medtronic i cały krąg ortopedów, którym firma płaciła gigantyczne, wielomilionowe honoraria, systematycznie zatajali informacje o groźnych komplikacjach, wywołanych jej produktami.
Zdaniem Carragee, analiza "British Medical Journal" i apel o kary dyscyplinarne dla lekarzy, którzy zatajają dane, to "ważny krok w procesie odchodzenia od liberalistycznego nastawienia, jakie od lat daje się zauważyć w branży".
Najbardziej zaskakującym odkryciem "British Medical Journal" jest fakt, że tak poważne odstępstwa zdarzają się nawet podczas testów klinicznych finansowanych przez amerykańskie Narodowe Instytuty Zdrowia (NIH). Z analizy "British Medical Journal" wynika, że mniej niż połowa sponsorowanych przez NIH badań jest publikowana w czasopismach medycznych w okresie 30 miesięcy od zakończenia testów, a po 51 miesiącach na publikację czeka jeszcze jedna trzecia badań.
Nie zawsze to chęć zysku jest głównym motywem, uważa jeden z autorów analizy, profesor medycyny i medycyny śledczej Harlan Krumholz z Uniwersytetu Yale. Czasami badacze zupełnie niespodziewanie dochodzą do wniosków zaprzeczających wstępnym założeniom. - I tu pojawia się konflikt przekonań akademickich - twierdzi Krumholz. Poza tym czasopisma medyczne niechętnie publikują negatywne raporty, dodaje.
Drugi raport "British Medical Journal" dotyczy testów klinicznych leków, które już uzyskały zgodę Amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków. W takich przypadkach prawo wymaga szczegółowego raportu w rok po zakończeniu testów klinicznych. Mimo tak jednoznacznego przepisu tylko 163 z 738 takich testów - czyli 22 proc. - zakończyło się wymaganym raportem, donosi czasopismo.
Główny autor analizy, Andrew Prayle, badacz z Uniwersytetu w Nottingham, ma nadzieję, że raport zachęci naukowców do publikowania podsumowań swojej pracy badawczej na stronach NIH, ClinicalTrials.gov.
http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/o-czym-nie-mowia-koncerny-farmaceutyczne/zk443




Więcej podobnych:
Czy koncerny farmaceutyczne kreują choroby?
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1590702671141638

O tym jak łatwo manipulować rodzicami aby kupowali różne suple itd.
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1586090748269497

EBM czyli o dużych, wieloośrodkowych, randomizowanych badaniach opartych na podwójnej ślepej próbie, najbardziej wiarygodnych, z utajnioną randomizacją...
http://szczepienie.blogspot.com/p/ebm-randomizowane-wieloosrodkowe-slepej.html

Krytyka medycyny opartej na faktach (EBM)
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1579931262218779?pnref=story
http://i.imgur.com/wQrfk.png

Czym jest placebo w badaniach klinicznych szczepionek?
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1588920657986506

Czy koncerny farmaceutyczne kupują lekarzy?
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/785771061470388/

Lista lekarzy, konsultantów krajowych i ich związki z koncernami
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/785771061470388/

Więcej ciekawostek, faktów, cytatów, notek o szczepieniach i nie tylko:


3 komentarze:

  1. Bigpharma przekupuje bo opłaca jej się sprzedawać szczepionki?
    FAŁSZ!!

    - koncerny więcej zarobią na leczeniu niż na szczepionkach
    - to właśnie proepidemicy są opłacani przez altmed
    - a proepidemicy to głównie wyznawcy homeopatii (Zięba, Socha broniąca 'lekarki' homeopatycznej i innych) -> wpisz przy nich w Google "leki homeopatyczne" - za nimi stoi koncern!
    - zwolennicy szczepień, w tym lekarze krytykują homeopatię (czyli działanie typowo wbrew koncernom farmaceutycznym produkującym te 'pseudoleki')
    - a strony jak http://www.totylkoteoria.pl/2015/10/bezsensowne-suplementy.html oraz http://www.totylkoteoria.pl/2016/12/biologiczna-bzdura-roku-2016-szczepionki.html (gdyby proszczepienni blogerzy byliby opłacani, to taki tekst nie mógłby tam długo powisieć)
    - filmy Naukowego Bełkotu - też o "spisku koncernów" coś jest przy temacie szczepień
    - co do "groźnych substancji powodujących raka" itd to przejaskrawione straszenie zwłaszcza, że dostępne są w popularnych produktach spożywczych (np. film Naukowego Bełkotu o bananie)

    OdpowiedzUsuń
  2. NBC News: Wirus HIV w leku firmy Bayer [wideo]

    Koncern Bayer z pełną świadomością sprzedawał zainfekowane wirusem HIV lekarstwa, świadczą o tym wewnętrzne dokumenty firmy oraz wyniki śledztwa. Nikt nie poniósł odpowiedzialności za zarażenie sprzedawanym przez Bayer lekiem na hemofilię, liczbę zarażonych w samych Stanach Zjednoczonych oszacowano na 6000 do 10000 osób.

    Pomimo, że obciążające koncern Bayer dokumenty zostały upublicznione, wciąż niewielu ludzi zostało poinformowana na temat tej makabrycznej zbrodni, za którą nikt nigdy nie poniósł odpowiedzialności.

    https://en.wikipedia.org/wiki/Contaminated_haemophilia_blood_products
    „Wewnętrzne dokumenty Bayer ukazują, że kiedy wiedzieli w 100% o tym, że mają lekarstwo zainfekowane wirusem HIV, wycofali produkt z amerykańskiego rynku i wyrzucili go do Europy, Azji i Ameryki Łacińskiej. Lek o nazwie Faktor VIII był wstrzykiwanym lekarstwem na hemofilię (…) Oficjele rządu we Francji, którzy pozwolili, aby do tego doszło, poszli do więzienia, a w Ameryce nie zostało nawet wszczęte postępowanie kryminalne przeciwko ani jednemu kierownikowi firmy przez Ministerstwo Sprawiedliwości (…) Jest o wiele gorzej: rząd Stanów Zjednoczonych i Amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) wydali na to zezwolenie.” – NBC News

    OdpowiedzUsuń
  3. Wysyłają link do http://www.tvp.info/30839996/chcieli-zdrowo-karmic-dziecko-niemowle-zmarlo-z-glodu
    Bo to niby takie to zagrożenie, tak wielu ludzi korzysta z tego rodzaju usług jak ekożywność, a jednak takie przypadki to kompletna rzadkość, trzeba szukać daleko i ekscytować się jakimś przypadkiem z Australii czy Belgi co przy liczbie błędów lekarskich i ich ofiar jest wręcz śmieszne. Błędy medyczne w szpitalach zabijają tyle osób, że można by tygodniowo zapełnić 4 jumbo jety (400-660 miejsc na samolot). A mimo to, w przeciwieństwie do wypadków lotniczych, nikt ich dokładnie nie bada. W Polsce jest to liczba oficjalnie blisko 40 tys czyli nie wielkie miasto.

    OdpowiedzUsuń

Proszę podawać źródła informacji. Chcę aby dyskusja była merytoryczna, krytyka mile widziana, ale spokojna i konstruktywna.
Przekleństwa, spam, atakowanie innych osób - takie posty będą usuwane.